Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.06.2012
czwartek

Hitchcock 1925-1929: Lata nieme

7 czerwca 2012, czwartek,

Trzy tygodnie temu na fanpage’u bloga zapoczątkowałem cykl, w którym opisuję kolejne tytuły z filmografii Alfreda Hitchcocka. Wpisy pojawiają się trzy razy w tygodniu, a filmy dobierane są w kolejności, w jakiej zostały nakręcone. Poniżej, dla tych, którzy nie śledzą lub przegapili którąś z notek na Facebooku, zgromadziłem pierwszy komplet. Po kolejne odcinki zapraszam na fanpage.

Hitchcock #1 – Ogród rozkoszy (1925). Już w trzecim wyreżyserowanym (a pierwszym skończonym i ocalałym do dziś) filmie Hitchcocka ujawniają się trzy jego wielkie słabości: do kobiet, zbrodni i podglądactwa. Ściągnięta ze Stanów Virginia Valli wciela się w rolę chórzystki zakochanej w niewiernym facecie, ale Hitch traktuje jej historię jako świetny pretekst do kilku stylistycznych ćwiczeń – eksperymentu z pierwszoosobową perspektywą, filtrowania obrazu przez monokl, wtrętów zainspirowanych niemieckim ekspresjonizmem. Filmowi ewidentnie brakuje konsekwencji, ale energię, która rozsadza go ośrodka już niedługo uda się Alfredowi w pełni okiełznać.  6/10


Hitchcock #2 – Lokator (1927). Na pierwszy znakomity tytuł w filmografii Hitchcocka nie trzeba długo czekać. Już drugi jego film (w rzeczywistości piąty, ale pamiętajmy, że aż trzy z lat 1922-26 uznawane są za zaginione) przynosi spójność formy i treści, z jakiej słynąć będą jego późniejsze, znane każdemu thrillery. Podobnie jak w opisywanym przedwczoraj „Ogrodzie rozkoszy”, Hitch pozostaje pod wpływem niemieckiego ekspresjonizmu, tym razem wykorzystując jego elementy w opowieści inspirowanej sprawą Kuby Rozpruwacza.

Głównym bohaterem, granym przez przystojnego Ivora Novello (później – znanego piosenkarza), jest młody lokator, który swym dziwnym zachowaniem ściąga na siebie podejrzenia właścicieli mieszkania – czy to właśnie on jest grasującym po Londynie seryjnym zabójcą? Alfred wykorzystuje tym samym zagadnienie – domniemanej winy i płynących z niej konsekwencji – które od tego momentu stanie się najważniejszym motywem całej jego filmografii.

Film jest oczywiście owocem obyczajowej paranoi swoich czasów, dlatego Rozpruwacz staje się tu Mścicielem, a mordowane przez niego prostytutki – aktorkami i modelkami, ale warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo ważny dla twórczości Hitchcocka (i niezręczny dla niego samego) element – seksualizacji kobiecego ciała (pojawia się w scenie w wannie). Alf będzie się z nim zmagał przez blisko 50 lat, aż do słynnej i odważnej sceny erotycznej w przedostatnim swoim filmie, „Szale” z 1972. 8/10


Hitchcock #3 – Ring (1927). Bardzo nietypowe dla Hitchcocka tło – boks. Nieco bardziej oczywisty motyw przewodni – miłosny trójkąt. Dwaj bokserzy rywalizują o kobietę, która jest narzeczoną jednego z nich – jak łatwo się domyślić konkluzja musi mieć miejsce w tytułowym ringu.

Film jest znakomicie nakręcony, pod względem stylistycznym z pewnością wyprzedza większość brytyjskich produkcji tego okresu. Hitch już nie tyle inspiruje się tu niemieckim ekspresjonizmem, co znajduje dla niego własne rozwinięcie – mnoży pomysłowe ujęcia, stosuje najrozmaitsze techniki, zbliżenia, triki wizualne. Efektem film oryginalny, ale i zaskakująco, jak na taką swawolę, spójny.

Mniejsze wrażenie robi fabuła – zdecydowanie lepsza w zawiązaniu, niż rozwinięciu – ale nawet tu Alfred nie zawodzi, dając nam jedną z ciekawszych postaci żeńskich tego okresu swojej twórczości. Dziewczyna grana przez Lillian Hall-Davis (której kariera skończy się wraz z nastaniem ery dźwięku; w 1933 aktorka popełni samobójstwo) jest postacią pełnowymiarową, w dużym stopniu niezależną i nieprzewidywalną. 7/10


Hitchcock #4 – Na równi pochyłej (1927). Tym razem rozczarowanie. Hitchcock mierzy się obyczajową opowiastką, w której młody student wydalony zostaje ze studiów, po tym jak koleżanka oskarża go o bycie ojcem jej (jeszcze nienarodzonego) dziecka. W rzeczywistości winny jest jego przyjaciel, którego bohater chce, z niezrozumiałych powodów, chronić. Dlatego nie protestuje, bierze na siebie winę, po czym – jak tytuł wskazuje – stacza się na dno (co również nie ma w sobie większej logiki).

I choć Hitchcock ponownie punktem wyjścia czyni niesłuszne oskarżenie, tym razem znacznie bardziej interesuje go szeroko rozumiana lojalność. W końcu jednak i ją porzuca, ulegając życiowej degrengoladzie bohatera, z której czyni spektakularne widowisko. Puenta całej historii jest niestety dość błaha i na dobrą sprawę bardzo wygodna, a bohater nie uczy się na swoich błędach absolutnie niczego.

Podobnie jak poprzednie filmy Hitcha, tak i ten ma w sobie kilka realizatorskich patentów – widok z perspektywy bohatera, nieoczekiwane zbliżenia, przenikające się ujęcia – ale tym razem nie tworzą one żadnej spójnej całości, są popisowe, często burzą narrację. Być może znać daje tu o sobie po raz pierwszy mordercze tempo pracy Alfreda, do którego wcześniej nie był przyzwyczajony – „Na równi pochyłej” to trzeci z rzędu film nakręcony przez niego w 1927 roku. 4/10


Hitchcock #5 – Żona farmera (1928). Kolejna niespodzianka we wczesnej filmografii Hitchcocka – komedia romantyczna. Alfred snuje prostą historię wdowca, któremu zaczyna doskwierać samotność. Bohater sporządza krótką listę potencjalnych kandydatek na żonę, nie wiedząc, że prawdziwą miłość ma na wyciągnięcie ręki. Z dzisiejszej perspektywy jest to schemat zajeżdżony na śmierć, ale sam film zaskakująco dobrze się trzyma. Bywa urokliwy, slapstickowe akcenty nie burzą narracji, a występy Jamesona Thomasa i Lillian Hall-Davis (znanej już z „Ringu”) czynią całość atrakcyjną pod względem aktorskim.

Podobnie jak wcześniej, Hitchcock wprowadza do swojej twórczości kolejne rozwiązania stylistyczne – tym razem motywem przewodnim czyni przenikające się ujęcia, które wykorzystuje do zobrazowania myśli głównego bohatera. Po kompromitującym nagromadzeniu efektów wizualnych w poprzednim filmie, tu znów udaje się Hitchowi uczynić z nich wsparcie dla płynnej narracji. Niestety, w kolejnych jego dokonaniach niemych tej precyzji znów zabraknie – umysł Alfreda zdominują pierwsze eksperymenty z dźwiękiem. 6/10


Hitchcock #6 – Łatwa cnota (1928). Niezły, choć zdecydowanie najmniej wyrafinowany stylistycznie z dotychczasowych filmów Hitchcocka, dramat obyczajowy. Isabel Jeans, która wcześniej pojawiła się na drugim planie w „Na równi pochyłej”, tym razem gra główną rolę – modelki Larity. Gdy poznaje szarmanckiego bogacza, ten z miejsca jej się oświadcza i przedstawia rodzinie, nie wiedząc, że dziewczyna ma za sobą skandaliczną – przynajmniej według ówczesnych standardów – przeszłość: rozwód orzeczony na własną niekorzyść.

Zaskoczeniem jest, że przy tak wielu typowych dla Hitcha motywach (sala sądowa, niesłuszne oskarżenie, blondynka w opresji, czy najbardziej zapadająca w pamięć, a pojawiająca się u Hitcha po raz pierwszy, postać nadopiekuńczej, opresyjnej matki, którą w kolejnych filmach, aż po „Psychozę”, konsekwentnie będzie rozwijał), jest to film, który został mu narzucony przez studio. Być może dlatego w poszczególnych ujęciach tak trudno dostrzec jego rękę. Alfred wyraźnie skupiony jest na linii fabularnej, a swoim charakterystycznym stemplem podbija nieliczne sceny – jak choćby tę w sądzie, gdy najpierw pokazuje rozmazany obraz oskarżonej, a później, gdy sędzia zakłada monokl, już ostry.

Sam film, choć zrealizowany z przymusu i raczej bez serca, jest ciekawą krytyką wyższych sfer, które ukazane zostają jako próżne i żądne krwi kliki, wcale nie tak odległe współczesnemu pojęciu towarzyskiego tabloidu. 6/10


Hitchcock #7 – Szampan (1928). Kolejny niemy film, w którym Alfred ćwiczy rzemiosło, pozostając z dala od zagadnień, z których po latach słynąć będą jego najważniejsze dokonania. Bohaterką kolejnej jego komediowej opowiastki jest rozpuszczona dziewczyna (Betty Balfour), nieustannie trwoniąca pieniądze ojca. Ten w końcu traci cierpliwość i wystawia córkę na próbę, mówiąc jej, że właśnie zbankrutował. Dla Hitcha jest to kolejna okazja, by rozpisać swoiste studium charakterów, będące dlań idealną namiastką suspensu. To już znamienne dla jego wczesnych produkcji – pozostając z dala od zbrodni samej w sobie, zaprasza widza do świata, w którym podejrzenia, knowania i wzajemne oskarżenia są jej godnym ekwiwalentem, a klasa wyższa stoi rozpustą i głupotą.

„Szampan” jest przy tym kolejnym stylistycznie wyrafinowanym filmem Hitcha, w którym zobaczyć można kilka charakterystycznych trików operatorskich, na czele z powracającym ujęciem przefiltrowanym przez butelkę tytułowego alkoholu czy znakomitą sekwencją choroby morskiej, którą bohaterka odczuwa tak przez rozchwianie kamery, jak i przez sugestywne obrazy, które temu towarzyszą (np. mało przyjemne ujęcie świńskiego łba w restauracji). Widać, że Hitchcock oswoił się już z możliwościami kamery, więc jego sztuczki są coraz mniej ostentacyjne – z łatwością wtapiają się w język filmu. To chyba największa nauka, jaką wyniesie z niemego okresu swojej kariery. 6/10


Hitchcock #8 – Człowiek z wyspy (1929). Ostatni niemy film Hitcha jest także tym najbardziej tradycyjnym w jego wczesnej twórczości. Tak uwielbiane przez niego eksperymenty wizualne ustępują tu bardzo klasycznej narracji z użyciem nadspodziewanie dużej ilości plansz z napisami, których wcześniej Alfred wystrzegał się, jak tylko mógł. Film rozgrywa się wokół trójkąta miłosnego – dwaj przyjaciele zakochują się w tej samej kobiecie (w tej roli piękna, urodzona w Tarnowie Anny Ondra) – z którego Hitchcock czyni dość banalny (przynajmniej z dzisiejszej perspektywy) moralitet.

Widać, że powieść Halla Caine’a, której jego film jest adaptacją, wyraźnie kusi go, by dopisać jej jeden dodatkowy rozdział. Najlepiej taki, w którym ktoś kogoś zabija. Tak pewnie stałoby się, gdyby „Człowiek…” powstał dwie-trzy dekady później, zwłaszcza, że Hitch niejednokrotnie jeszcze wróci do podobnego układu miłosnego, zawsze obarczając go pewną dozą fatalizmu. Tym razem jednak film kończy się zgodnie z przewidywaniami – we wzniosłym finale podjęte zostają jedyne właściwe decyzje, a wszelkie obyczajowe kontrowersje zgrabnie ucięte. 5/10

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. brawo!
    tak dalej.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php