Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

24.07.2013
środa

7 niezapomnianych ról Dennisa Fariny

24 lipca 2013, środa,

Dennis Farina nie był jedną z tych gwiazd, których śmierć mogłaby spowodować ogólne poruszenie. Ot, drugoplanowy aktor z charakterystycznym wąsem, którego większość skądś zna, ale niekoniecznie wie, jak się nazywa. Zapomnieć go trudno, bo od początku swojej kariery zmienił się nieznacznie, a jego ekranowe wcielenia są do siebie bardzo podobne. Mający sycylijskie korzenie Farina późno pojawił się w Hollywood – dopiero w wieku 37 lat, po blisko dwóch dekadach spędzonych w chicagowskiej policji.

Farina wiedział jak załatwiać swoje sprawy. W kolejnych filmach grał na ogół rolę tego, który za wszelką cenę musi coś osiągnąć, zdobyć lub odzyskać, a w swoich staraniach był bezkompromisowy i zdecydowany. Choć grywał zarówno zaradnych cwaniaków, nieugiętych gangsterów, jak i twardych gliniarzy, to w jego oczach zawsze tliła się ta sama przenikliwość. Jego postacie były śmiałe i bezpośrednie, ale też często – w zupełnie niewymuszony sposób – podszyte nieoczywistą ironią, humorem.

Na ekranie debiutował małą rolą mafijnego cyngla w „Złodzieju” Michaela Manna z 1981. To właśnie jemu Dennis zawdzięcza zaistnienie w branży – do Manna trafił z polecenia jako policyjny konsultant, a sposób jego bycia spodobał się reżyserowi do tego stopnia, że zaproponował mu małą rolę. Zanim w 1986 Farina odszedł z policji, Mann wspierał rozwój jego kariery, a razem wielokrotnie jeszcze współpracowali – przy „Policjantach z Miami” (1984), „Łowcy” (1986), „Crime Story” (1986-88) i „Luck” (2011).

Crime Story (1986-88, różni reżyserzy)
Rozgrywająca się w latach 60. historia pojedynku detektywa chicagowskiej policji i bezwzględnego szefa lokalnej mafii miała być dla Michaela Manna (tu: producenta i współscenarzysty) ambicjonalną odskocznią dla kiczowatego glamouru „Policjantów z Miami”. Przez chwilę tak zresztą było – w pierwszym roku wyświetlania serial przyciągał widownię rzędu 30 milionów osób, ale przeniesienie go przez stację na inne, mniej atrakcyjne pasmo doprowadziło do załamania się wyników oglądalności i decyzji o zaprzestaniu produkcji po zaledwie 2 sezonach.

Mimo to, poważna tonacja i niepopularna wówczas w telewizji nieepizodyczna fabuła sprawiły, że serial szybko stał się kamieniem milowym gatunku, bez którego współczesne serie kryminalne z ambicjami (np. „Prawo ulicy”) nie mogłoby istnieć. Dla Fariny, tu surowego i nieustępliwego w roli gliniarza z obsesją na punkcie swojego „przeciwnika”, występ w „Crime Story” był pierwszą i na dobrą sprawę jedyną rolą pierwszoplanową tego formatu.

Zdążyć przed północą (1988, reż. Martin Brest)
Drugoplanową rolą szefa mafii w komedii sensacyjnej Martina Bresta Farina nie tylko przyćmił De Niro i partnerującego mu Charlesa Grodina, ale też ustawił całą swoją karierę. Wiecznie poirytowany, klnący i sypiący z rękawa kąśliwymi ripostami mafiozo Jimmy Serrano dał podwaliny pod wiele postaci aktora z kolejnych lat.

Dorwać małego (1995, reż. Barry Sonenfeld)
Rola bezwzględnego, ale i nieco frywolnego bandziora, który usiłuje odzyskać pieniądze od bohatera Travolty jest bodajże tą najchętniej wspominaną w całym jego dorobku. Naturalny wdzięk i czająca się za nim obietnica niebezpieczeństwa złożyły się na brawurową postać, która równie dobrze zabić mogła śmiechem, co kulą w łeb.

Przekręt (2000, reż. Guy Ritchie)
Jako kuzyn Avi, chciwy handlarz diamentami, Farina odbywa jedną z najszybszych podróży filmowych wszech czasów – w słynnym kilkusekundowym montażu ujęć przenosi się ze swojego biura w Nowym Jorku do Londynu, gdzie dokonać ma „transakcji”. Jego postać – cyniczna, bezczelna – była jedną z większych atrakcji doskonale obsadzonej komedii kryminalnej Guya Ritchiego.

Prawo i bezprawie (2004-06, różni reżyserzy)
Zastępując grającego w „Prawie…” od 12 lat Jerry’ego Orbacha (aktor wycofał się z produkcji, gdy zdiagnozowano u niego raka) Farina postawił sobie wysoko poprzeczkę – jako surowy, lubiący blichtr i wygodę glina z nietypowym nastawieniem, miał problem nie tylko ze zjednaniem sobie serialowego partnera, ale także samej publiczności. W efekcie, jego delikatnie nawiązującą do „Crime Story” i policyjnej przeszłości postać złagodzono, nadając luźniejszego sznytu, z jakiego słynął w ostatnich latach.

Ostatnie namaszczenie Joego Maya (2011, reż. Joe Maggio)
W nie do końca udanym, niezależnym dramacie, jak nigdy dotąd, Farina wypełnia ekran od pierwszego do ostatniego kadru. Jako emerytowany cwaniaczek, marzący o wielkości, która nigdy nie nadeszła, odgrywa w pewnym sensie rolę życia – a przynajmniej jedną z tych rozliczeniowych, melancholijnych postaci, które taki status są w stanie zapewnić. I choć obciążonej kliszami fabule brak większej subtelności, to reżyser udowadnia, że zna sekret swojego aktora. W przypadku Fariny zawsze była nim jego twarz (na którą nakładał maskę humoru) – charakterystyczna i charakterna zarazem, doświadczona życiem, skupiona i surowa.

Luck (2011-12, różni reżyserzy)
Ciekawa, stanowiąca pewną analogię do kariery aktora rola „zastępczego” gangstera, który po przejęciu biznesu odsiadującego karę więzienia przyjaciela, musi dotrzymać mu kroku po jego powrocie. Niestety, zanim sam serial zdążył rozwinąć skrzydła, jego produkcję wstrzymano po kontrowersjach związanych z wypadkami koni na planie (fabuła oscylowała wokół toru wyścigów konnych).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php