Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.08.2013
poniedziałek

Byzantium [7/10]

19 sierpnia 2013, poniedziałek,

19 lat temu nikomu nie przyszłoby to do głowy, ale dziś powrót Neila Jordana do tematyki wampirycznej wiąże się ze sporym ryzykiem. Od czasu przebojowej adaptacji „Wywiadu z wampirem” filmowy wizerunek tej postaci zmienił się drastycznie – rynek zalały infantylne produkcje dla nastolatków, taśmowe superprodukcje i niskonakładowe horrory pośledniej kategorii. Wampir stracił swoją siłę i godność – uwikłany w romanse rodem z telenoweli, zredukowany do roli mięsa armatniego, z poważnej części popkultury sukcesywnie wypierany przez żywe trupy. Czy krwawe i seksowne historie o wampirach są dziś naprawdę passe?

„Byzantium” próbuje na to pytanie odpowiedzieć – w efekcie powstał pierwszy warty uwagi film o wampirach od czasu znacznie mniej znanych „Pozwól mi wejść” Tomasa Alfredsona z 2008 i „Pragnienia” Parka Chan-wooka z 2009.

Sercem tej opartej na sztuce Moiry Buffini (na podstawie której sama napisała scenariusz) historii jest relacja dwóch kobiet – matki i córki, dwóch wampirzyc przemierzających Wielką Brytanię; szukających swojego miejsca, przystani, w której mogłyby zaczepić się na dłużej. Różnią się od siebie jak tylko mogą. Clara (Gemma Artrerton) jest wiecznie nienasycona, zabójczo seksowna, wyrachowana. Eleanor (Saoirse Ronan) z kolei okazuje się jej przeciwieństwem – empatyczna, zamknięta w sobie, niepewna własnej seksualności.

Clara, była kurtyzana, nie ma wątpliwości – zarabiać na życie może tylko ciałem. To najszybszy i najprostszy sposób.  Nic innego nie potrafi, niczego innego nie zna. Grająca tę rolę Arterton jest wamp(ir)em doskonałym – zmysłowa, pełna seksapilu, wyzywająca w swoich gorsetach, obcisłych topach, mocnym makijażu. „Pięć dych za laskę, stówa za numerek” – mówi chętnym facetom, z typową rutyną, ale i świadoma poniżenia. Z czasem przestało mieć to dla niej jakiekolwiek znaczenie – by uchronić przed podobnym losem córkę, jest gotowa na wszystko.

Grająca ją Ronan jest wcieleniem subtelności – delikatna, wrażliwa, cierpiąca z powodu „brzemienia” jakim została obdarzona. By przeżyć, Eleanor – w przeciwieństwie do matki – zabija tylko tych, którzy dali jej na to swoje przyzwolenie, a jednocześnie ciągle szuka ratunku na zewnątrz.

Motywem przewodnim filmu, jak w przypadku „Wywiadu…” i innych traktujących temat poważnie opowieści o wampirach, jest klątwa nieśmiertelności. Niechciany dar, przekleństwo, skazujące na wieloletnią tułaczkę, zmuszające do biernej obserwacji obumierającego świata.

Wędrówka Clary i Eleanor, uwięzionych na wieczność we własnych ciałach, trwa już przeszło 200 lat. Czas ich nie rozpieszcza – wiecznie w ruchu, uciekają zarówno przed wzrokiem ciekawskich, jak i wyrokiem klanu, który je wyklął (według obowiązujących w nim reguł kobieta nie może „tworzyć” – dawać nieśmiertelności innym). Mają tylko siebie. Wszystko inne przemija, przekwita, a świadomość tego czasem staje się nie do zniesienia.

„Byzantium”, jak to u Neila Jordana bywa, nie jest filmem doskonałym. Sporo można by napisać o kulejącej logice – bohaterki uciekają przed klanem od dwóch stuleci, a ten dopiero teraz wpada na trop pozostawianych przez nie ciał; pomimo nastoletniego ciała, Eleanor ma za sobą 200 lat doświadczenia, a często zachowuje się właśnie jak lekkomyślna nastolatka, i tak dalej. Nie zawsze dobrze prezentuje się element „opowiadania” (bo każdy, na czele z Eleanor, ma tu do opowiedzenia swoją historię) – czasem bywa nachalny, innym razem zwyczajnie nieprzekonujący. Tytułowy motyw Byzantium, czyli podupadłego hotelu, w którym Clara urządza burdel, wydaje się skrótowy, a końcowa mini-wolta – banalna i nieuzasadniona.

Niedostatki skutecznie wypełnia jednak chemia pomiędzy Arterton i Ronan. Obie nieprzeciętnie utalentowane, doświadczone w wysokobudżetowym kinie, wiedzą, że kluczem do tego rodzaju spektaklu jest przekonująco podany ładunek emocji. W efekcie więź, jaką wypracowały sobie na potrzeby filmu Jordana, jest tyleż angażująca, co rozdzierająca serce.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Arterton świetna, ale moim zdaniem film jest zbyt rozlazły. Rozlewa się to wszystko, a zamiast poważnej historii o wampirach skupienie znowu pada na nastolatce i jej wyolbrzymionych problemach. Kolejny „Zmierzch” chyba…

  2. Ale Ronan jednak kapitalna. :-)

  3. Też mnie irytowały nastoletnie problemy bohaterki Ronan, ale dziewczyna całkiem nieźle to zagrała. Można zapomnieć, że jest 200-letnim wampirem i traktować tę historię nieco inaczej.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php