Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

14.03.2011
poniedziałek

Premiery tygodnia #2

14 marca 2011, poniedziałek,

Prawdziwy urodzaj. Nie każdy weekend przynosi takie zróżnicowanie: dokument o kryzysie gospodarczym, ekranizacja polskiego komiksu, trzy historie miłosne (od komedii po melodramę sci-fi), dokument o Papieżu, największa box-office’owa porażka w historii disnejowskich animacji, dramat o inwalidzie, polskie kino minimalistyczne…

.

Inside Job 8/10

Inside Job, 2010, USA, 120 minut. Reżyseria: Charles Ferguson. Scenariusz: Chad Beck, Adam Bolt. Obsada: Matt Damon (jako narrator). Zdjęcia: Svetlana Cvetko, Kalyanee Mam. Muzyka: Alex Heffes. Dystrybucja w Polsce: UIP.

Kawał solidnego kina śledczo-dokumentalnego, choć oscarowe zwycięstwo kosztem „Wyjścia przez sklep z pamiątkami” Banksy’ego może budzić wątpliwości. O filmie Fergusona piszę szczegółowo w poprzednim poście.

.

Italiani ?/10

Italiani, 2011, Polska, 62 minuty. Reżyseria: Łukasz Barczyk. Scenariusz: Łukasz Barczyk. Obsada: Krzysztof Warlikowski, Jacek Poniedziałek, Renate Jett, Margherita di Rauso, Thomas Schweiberger. Zdjęcia: Karina Kleszczewska. Muzyka: Robert Sędzicki. Dystrybucja w Polsce: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty.

Ponoć mało się tu mówi. Ponoć jest dobrze. Poczekamy, zobaczymy. Jeszcze nie widziałem.

.

Jan Paweł II. Szukałem was. 5/10

Jan Paweł II. Szukałem was, 2011, Polska, 82 minuty. Reżyseria: Jarosław Szmidt. Scenariusz: Jarosław Szmidt, Mariusz Witulski. Obsada: (dokument). Zdjęcia: Jarosław Szmidt. Muzyka: Michał Lorenc. Dystrybucja w Polsce: Interfilm.

Kolejny dokument o Papieżu, a dopiero pierwszy, który nie wyciąga łapczywie rąk po oszczędności emerytów. Owszem, sporo u Szmidta pseudo-truistycznej hagiografii, ale „Szukałem was” nie jest nachalne, stanowiąc ciekawy, może nieco nazbyt pocztówkowy zapis pontyfikatu Jana Pawła II dla opornych. Trudno krytykować film za mitologizowanie postaci tak krystalicznej…

.

Jeż Jerzy 8/10

Jeż Jerzy, 2011, Polska, 90 minut. Reżyseria: Wojtek Wawszyk, Tomasz Leśniak, Kuba Tarkowski. Scenariusz: Rafał Skarżycki. Obsada (głosy): Borys Szyc, Maria Peszek, Maciej Maleńczuk, Sokół, Michał Koterski. Zdjęcia: -. Muzyka: Jan Duszyński, Jacek Szymkiewicz. Dystrybucja w Polsce: Monolith.

Sytuacja niecodzienna. Oto mamy pełnometrażową animację polską, której nie musimy się wstydzić! Po kompromitacjach w stylu „Gwiazdy Kopernika” czy kinowych „Włatcach móch”, mógłbym „Jeżowi…” wybaczy wiele, ale… Nie muszę! Na ekranie jest tak samo obsceniczny i bezlitosny w swych społecznych obserwacjach, co na kartach komiksu. Prace nad realizacją filmu trwały trzy lata, ale całość nic nie traci na swojej aktualności. To krzywe zwierciadło, które odbija Polskę trochę tylko brzydszą, niż ta jest nią w rzeczywistości – zakłamana, prymitywna, zacofana. Spory plus za swoistą epickość filmu, w tym – nie waham się tego napisać – absolutnie najlepszą scenę akcji w historii polskiego kina.

.

Matki w mackach Marsa 4/10

Mars Needs Moms, 2011, USA, 88 minut. Reżyseria: Simon Wells. Scenariusz: Simon Wells, Wendy Wells. Obsada: (głosy) Seth Green, Dan Fogler, Joan Cusack, Elisabeth Harnois, Mindy Sterling. Zdjęcia: Robert Presley. Muzyka: John Powell. Dystrybucja w Polsce: Forum Film.

Rozczarowanie. Film nie oferuje nawet połowy tego, co obiecują zwiastun i pokręcony, zaskakująco oryginalny tytuł. To po prostu kolejna animacja, która bez cienia wysiłku stara się łączyć pokolenia, choć żadnemu nie ma nic do zaoferowania. Ileż można oglądać ten sam, co zawsze, miks popkulturowych cytatów i slapstickowego humoru, spięty klamrą wazeliniarskiego populizmu? Cóż, mówi się, że poziom współczesnych animacji (z tych, o których nie wiemy, że są od Disneya albo ze studia Pixar) wyznacza często popularność gwiazd zaangażowanych do dubbingu. Tutaj robią za nie… Seth Green i Joan Cusack.

.

Nie opuszczaj mnie ?/10

Never Let Me Go, 2010, Wielka Brytania-USA, 103 minuty. Reżyseria: Mark Romanek. Scenariusz: Alex Garland. Obsada: Carey Mulligan, Andrew Garfield, Keira Knightley, Charlotte Rampling, Sally Hawkins. Zdjęcia: Adam Kimmel. Muzyka: Rachel Portman. Dystrybucja w Polsce: Imperial-CinePix.

Opinia pojawi się dzisiaj.

.

Poznasz przystojnego bruneta 4/10

You Will Meet a Tall Dark Stranger, 2010, USA, 98 minut. Reżyseria: Woody Allen. Scenariusz: Woody Allen. Obsada: Naomi Watts, Josh Brolin, Antonio Banderas, Anthony Hopkins, Freida Pinto. Zdjęcia: Vilmos Zsigmond. Muzyka: Alisa Lepselter. Dystrybucja w Polsce: Kino Świat.

Nowojorskie komedie i dramaty odgrywane przez aktorski kolektyw pod batutą Allena nie miały swego czasu równych sobie. I choć na stare lata poczciwy okularnik przetwarza wciąż ten sam schemat, to próbując nawiązać kontakt z odległymi sobie pokoleniami widzów, robi sobie olbrzymią krzywdę. Popularni aktorzy pokroju Watts, Banderasa czy Pinto sprawiają wrażenie powyciąganych z egzotycznych krain – nie są najmniejszym nawet spoiwem porozrzucanych na lewo i prawo wątków jego filmu. Obfitującą nimi (kryzys wieku średniego, niewierność, miłosne frustracje i fascynacje, pokręcone koleje losu) historię doskonale już znamy – Allen przetwarza tylko elementy swoich lepszych filmów. A nie robi tego zbyt dobrze. „…brunet” okazuje się szczeniacki, bełkotliwy, bezczelny (zamiast jednego alter ego autora, mamy tu ich… trzy). Ale przede wszystkim niespójny – brak tu konsekwencji, brak nawet wyraźnej puenty. Och, Woody, wracaj na Big Apple.

.

Skąd wiesz? 3/10

How Do You Know, 2010, USA, 121 minut. Reżyseria: James L. Brooks. Scenariusz: James L. Brooks. Obsada: Paul Rudd, Reese Witherspoon, Jack Nicholson, Owen Wilson, Kathryn Hahn. Zdjęcia: Janusz Kamiński. Muzyka: Hans Zimmer. Dystrybucja w Polsce: UIP.

Nigdy nie przepadałem za Brooksem i jego sentymentalnymi, maślanymi romansidłami. Tym razem jednak miarka się przebrała. Grafomańskiej, drętwej historyjki o dwojgu życiowych rozbitków nie ratują nawet aktorzy, a to przecież oni stoją za każdym z dotychczasowych sukcesów Brooksa. Ich wdzięk, urok, umiejętności. Ciągnęli w górę „Czułe słówka”, ciągnęli „Lepiej być nie może”, ciągnęli „Trudne słówka”. Tutaj nie ma komu. Witherspoon, Wilson i Rudd – drugiej świeżości aktorzy komediowi – odgrywają swoje role bez przekonania, a majaczący na drugim planie Jack Nicholson od początku do końca pozostaje niezagospodarowany. A to już nie lada osiągnięcie.

.

Zwyczajna historia ?/10

Jao nok krajok, 2009, Tajlandia, 82 minuty. Reżyseria: Anocha Suwichakornpong. Scenariusz: Anocha Suwichakornpong. Obsada: Arkanae Cherkam, Paramej Noiam, Anchana Ponpitakthepkij, Phakpoom Surapongsanuruk. Zdjęcia: Ming Kai Leung. Muzyka: -. Dystrybucja w Polsce: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty.

Niestety, dystrybucja ograniczona, chwilowo nie mam gdzie obejrzeć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. Pójdę dziś na ten „dokument”, bo bilety za pół ceny w poniedziałki.
    Obiecuję, że obejrzę do końca.
    Wtedy napiszę co o nim sadzę, żeby ktoś mi nie zarzucił;)
    Poświęcam się dla tego nowego blogu, nie ma co

  2. No to byłem.
    Nie mogę powiedzieć, jestem mile rozczarowany:)
    Film jak przypuszczałem, szyty pod dosyć prostą, żeby się tylko do tego stopnia ekspresji ograniczyć, tezę.
    Film szkodliwy z wielu powodów.
    Po pierwsze to banalizuje problem, poprzez jego personalizację.
    Znajduje winnych kryzysu, nazywa ich z nazwiska i po imieniu.
    Pokazując wulgarne wręcz bogactwo, gra na niskich uczuciach widza.
    A wątek burdelmamy wręcz obnaża cel przekazu.
    Pokazać finansjerę Amerykańską z jak najobrzydliwszej strony.
    Jakby z usług prostytutek tylko Wall Street korzystało płacąc firmowymi kartami.
    Proceder powszechny na całym świecie.Burdel na fakturze napisze co chcesz.
    Zapłaci podatek który doliczy i tyle.
    Taki kurewski biznes.
    Można by uznać ten watek za nieistotny, gdyby nie zdradzał intencji „dokumentalisty”.
    Podobnie z krótkim ale charakterystycznym dla zrozumienia sposobu manipulacji fragmencie.
    Autor pokazuje ofiarę oszustwa w którym rodzina amerykańska, nieznająca angielskiego, pada ofiarą nieuczciwego dewelopera, który jej dom drożej niż w ofercie sprzedaje, o czym ona dowiaduje się jak jest już za późno.
    To tez na konto rekinów finansjery idzie.
    Bo dotyczyło rynku nieruchomości i było oszustwem a że cały rynek nieruchomości był oszustwem, to jak mawia klasyk, ciemny lud to kupi.
    Jego szkodliwość polega na tym, że miesza fakty z ich interpretacją tak umiejętnie, że trudno się zorientować kiedy mamy odczynienia z jednym a kiedy z drugim.
    Bo niewątpliwie w sferze faktów to nie można się do niczego przyczepić.
    Bardzo dobrze objaśnia mechanizm który zadziałał. Obrazowo i przystępnie a co najważniejsze, prawdziwie.
    I nawet w pewnym sensie znajduje przyczynę tego stanu rzeczy, to znaczy toksyczny związek między władzą a pieniędzmi.
    Znany chyba z przeszłości?
    Ale mówi nieprawdę, co do prawdziwych przyczyn, w sposób uproszczony obwiniając ludzka chciwość pod postacią obrzydliwych bankowców.
    A to nie było tak.
    Na tym balu, tańczyli wszyscy.
    Bezrobocia nie było.
    Nie pracowali tylko ci co nie chcieli.
    PKB rosło, pensje i konsumpcja też.
    Pokazano ile samolotów miał bank.
    A pokazano ile i jakich, telewizorów czy samochodów miała rodzina amerykańska?
    Politycy którzy tym wszystkim sterowali, przez decyzje w sprawie stóp procentowych i nieobejmowania pewnych narzędzi finansowych kontrolą, spełniali społeczne zapotrzebowanie na łatwe życie.
    Ten kryzys to wynik populizmu władzy.
    I wtrącania się w gospodarkę.
    Tak władza chciała dobrze dla obywateli, że im to zafundowała.
    Potrzebny był pośrednik, to się znalazł i zarobił na styku z władzą.
    Na czterdziestoletniej prosperity zyskali wszyscy, choć najwięcej ci co byli na samym wierzchołku piramidy.
    Normalne.
    Ale trzeba znaleźć kozła ofiarnego, tego samego od stuleci.

  3. Parkerze, co do domu publicznego, emigrantki i paru innych szczegółów, zgadzam się.
    Mowa jednak o kraju demokratycznym, wolnym rynku… Jakoś okazał się ten system niewydolnym. Coś nie zadziałało i zostało to pokazane.
    W sumie film jednak chyba potrzebny i pożyteczny, chociaż z pewnością nie do końca obiektywny.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. AdamJ

    Tak się zastanawiałem, czy wartością tego filmu nie jest rzetelność w warstwie faktograficznej, że gdyby odrzucić tendencyjny dobór materiałów to czegoś się ludzie dowiedzieli.
    Zgadzamy się co do tendencyjności paru fragmentów.
    No ale właśnie.
    A to czego film nie pokazał?
    Czy nie byli beneficjentami bańki spekulacyjnej wszyscy.
    Nie tylko bankierzy, ale i Chińczycy pokazani w filmie jak pracę tracą, o amerykańskiej klasie średniej nie wspominając?
    Czemu się nad Beverly Hills helikopter nie przeleciał?
    Czemu nie porozmawiano z przeciętna amerykańską rodziną, jak się żyło na kredyt.
    Z pięcioma kartami, basenem i czterema autami, że trzeba było garaż dobudować.
    Że ich źli ludzie namówili, żeby żyć ponad stan?

    Ci co potrzebują się dowiedzieć jak do tego doszło, czego się dowiedzą?
    Że to był spisek bankierów, którzy chcieli obrabować biednych obywateli , klasę średnia i Chińczyków, którym produkcja spadła też.
    Oni.. ( tu nazwiska) tak się umówili z tymi.. żeby zrobić to i to.
    I zrobili.
    Uważasz, że tak to było?
    A jeżeli było nie tak jak film sugeruje, to co o tym filmie powiedzieć?
    Że potrzebny i pożyteczny?
    Dla mnie film który pod płaszczykiem dokumentu który ma go uwiarygodnić, fałszuje obraz rzeczywistości jest szkodliwy i do niczego nie potrzebny.
    Kryzys obnażył wyraźnie czym się kończy mieszanie się państwa w gospodarkę aby się przypodobać obywatelom.
    To państwo stworzyło warunki w których do kryzysu mogło dojść.
    Ale nie dlatego, że ich bankierzy przekupili, jak sugeruje film, tylko żeby się wyborcom podlizać ciągłym wzrostem gospodarczym.
    Szkoda, że ludzkość nie wyciągnie z tej lekcji żadnej nauki.
    Mogłaby, ale takie „dokumenty” temu nie sprzyjają, bo mieszają ludziom w głowach.

  6. Parkerze, spodziewałem się produkcji w stylu „Fahrenheit 9.11.”
    „Inside Job” na szczęście jest inny.

    „Tak się zastanawiałem, czy wartością tego filmu nie jest rzetelność w warstwie faktograficznej, że gdyby odrzucić tendencyjny dobór materiałów to czegoś się ludzie dowiedzieli.”

    Myślę, że tak. Moim zdaniem mnogość padających nazwisk to także zaleta. Nie mam zamiaru opierać własnej oceny tylko na podstawie tego obrazu, ale jest dobrym punktem wyjścia.

  7. „Nie mam zamiaru opierać własnej oceny tylko na podstawie tego obrazu, ale jest dobrym punktem wyjścia.”

    No właśnie.

    Poza tym, kino dokumentalno-polityczne zawsze jest w mniejszy lub większy sposób tendencyjne. Który dokument nie jest zaprawiony determinacją czy światopoglądem jego autora? Pewne akcenty się przesuwa, by pozwolić innym rozbrzmieć. I tak jest w tym przypadku. To świetna wprawka do zrozumienia pewnych procesów, poznania ich. Ferguson nas nie okłamuje, ani tym bardziej nie namawia, byśmy na jego filmie się zatrzymywali.

    „Tak władza chciała dobrze dla obywateli, że im to zafundowała.”

    Politycy może i wprawili machinę w ruch, ale dopiero bankowcy ją zepsuli. I na tej tezie skupia się Ferguson, nie pomijając bynajmniej udziału władzy w całym wydarzeniu, choć zgodzę się, że wątek ten potraktowany został zdecydowanie zbyt marginalnie.

  8. Politycy może i wprawili machinę w ruch, ale dopiero bankowcy ją zepsuli.

    I tu dokładnie przebiega granica rozumienia świata między nami.
    Oraz jak sądzę, doświadczenia.
    Uważasz, że mechanizm życia na kredyt był OK.
    Tylko te wynaturzenia bankowców.
    Gdyby oni kradli mniej lub w ogóle, toby można była tak na kredyt jechać.
    To łatwa ale i krótkowzroczna diagnoza.
    Wszystkie utopijne teorie mają w trakcie realizacji taki moment, że życie weryfikuje ich fałszywość zwaną również utopijnością.
    Wtedy się pojawia zawsze to samo hasło, precz z wypaczeniami.
    A tu przyczyna leży w magicznym myśleniu, czyli chęci dojścia do dobrobytu na skróty, magiczne myślenie o darmowym lunchu, leży u podstaw utopii.
    Nie da się wymyślić ekonomicznego perpetuam mobile.
    Nie istnieje.
    Właśnie to jest w tym filmie takie złe.
    Że system życia na krechę był dobry.
    Tylko go pazerni lichwiarze zepsuli.
    Znów zawinił człowiek.
    Jak w socjalizmie.
    Gdyby nie ludzie, to to całkiem niezły w swoich założeniach system był.
    Tylko te błędy i wypaczenia.
    Wyeliminujmy człowieka z jego słabościami, to nam się każda teoria sprawdzi.

  9. Oj, tym sposobem wpadasz w dziwną skrajność. Mechanizm życia na kredyt nie został przecież wprowadzony przez jego beneficjentów. Ludzka chciwość od zawsze napędza koleje cywilizacji, więc nie powinno Cię dziwić, że amerykańskie rodziny (i nie tylko amerykański) zadłużały się po uszy. Robili to, bo dostali taką możliwość. Ponoć legalnie.

  10. Nie popadam w skrajność.

    Film ma ambicje i tak go przedstawiasz, wytłumaczyć przyczyny i mechanizm kryzysu.
    Za przyczynę uznaje spisek amerykańskich elit, które się sprzysięgły aby ograbić społeczeństwo.
    Czy nie wynika to z przekazu?
    Podzielasz ten pogląd?
    Mechanizm przedstawia rzetelnie.
    FED obniżał stopy procentowe, aby podgrzać koniunkturę i pozwala na grzanie koniunktury przez banki inwestycyjne.
    Ale rząd jednocześnie w politycznych przemówieniach mówi, że przyszedł czas w rozwoju USA kiedy każdą rodzinę stać na własny dom.
    W filmie tego się nie pokazuje, bo to podważa tezę, że FED grzał koniunkturę żeby banki zarabiały.
    Grzał, bo ludzie lubią bajki od polityków słyszeć.
    Zwłaszcza, że wszystkim się wydawało, że się bajka na ich oczach rozgrywa i że w niej biorą udział. Myśleli, że kamień filozoficzny ekonomi wymyślili.
    Myślały tak banki, myślał rząd i tak myślało społeczeństwo.
    Dlatego wszystko tak długo trwało, 40 lat nieustannej koniunktury.
    Okazało się, że na dopingu.
    Piszesz o ludzkiej chciwości która nie powinna dziwić.
    Mnie to mówisz?
    Powiedz autorowi.

    To co ty uznajesz makiawelicznie za normalne:

    „Poza tym, kino dokumentalno-polityczne zawsze jest w mniejszy lub większy sposób tendencyjne. Który dokument nie jest zaprawiony determinacją czy światopoglądem jego autora? Pewne akcenty się przesuwa, by pozwolić innym rozbrzmieć.”

    Ja uznaję za dyskredytujące.
    W kategoria polityczna agitka daję 10 pkt za kamuflaż:)

  11. Nie uznaję tego za normalne, wypaczasz i naciągasz moje słowa pod własną tezę.

  12. Jeśli tak to odbierasz, to nie chciałem.
    Przyznasz, że tendencyjny film dokumentalny jest do kitu?
    Ja go uważam za tendencyjny.
    Swoja tezę argumentuję.
    Jak na razie nikt moich argumentów nie obalił.
    A takie relatywizowanie jakie zacytowałem, też moja tezę o tendencyjności „dokumentu” potwierdza.

  13. Parkerze, nie ma takiego czegoś, jak obiektywna ocena historii. Dla Ciebie obiektywna ocena znaczy „moja ocena” i w tym leży problem.

  14. AdamJ

    Ale jest coś takiego jak tendencyjne przedstawianie rzeczywistości.
    Jak nie oczekuje od dokumentu oceny.
    Ocenić ma widz sam, ale nie zrobi tego obiektywnie, bo mu tak fakty przedstawiono i tak emocjami pokierowano, że musi albo się z autorem zgodzić, albo jak ja, jego manipulacje obnażyć.
    A jak dobrze to uczynił nasz dyskusja i inne recenzje tego filmu o tym świadczy.

    Od dokumentu oczekuję rzetelnego i nie pod założona tezę doboru materiałów, który potwierdzasz, miał miejsce.
    Nie potwierdzasz w filmie przemilczeń, na które zwróciłem uwagę?
    To jak możesz bronic jego obiektywności?
    A jak się obiektywności nie da obronić, to za co go wyróżnić, za zdjęcia czy muzykę?

  15. A ja wciąż czekam na ocenę „Nie opuszczaj mnie” i cały czas widzę tylko „Opinia pojawi się dzisiaj” :) Czy dziś będzie tym dzisiaj?

  16. AdamJ

    Jeszcze chciałbym się odnieść do mojej prawdy o kryzysie i jego przyczynach, bo co do mechanizmu to nie ma między nami sporu.
    To nie jest tak, że każdą prawdę można podważyć tylko na podstawie tego, że odpowiednio duża grupa jest odmiennego zdania.
    Jak w sprawie smoleńskiej.
    Można powiedzieć, że w sprawie zamachu pod Smoleńskiem zdania są podzielone?
    No niby można.
    Kryzys był i jest nadal katastrofą.
    Jak w przypadku większości katastrof, przyczyn było wiele, ale nie ma żadnych dowodów, że to był spisek. Choć prawdziwe jest uwikłanie polityki i banków, prawdą jest, że wspólnie rozmontowali zabezpieczenia systemu, ale nie można z tego wyciągnąć wniosku, że celem ich działania było ograbienie obywateli.
    Tak może myśleć tylko ignorant, dla którego ekonomia jest brutalna walką na rynku o sumie zerowej.
    W ekonomi zazwyczaj a nie wyjątkowo, zysk jednych uczestników gry rynkowej oznacza zysk innych.
    Rzadko się zdarza, żeby było inaczej.
    I w celu pomnażania zysków wszystkich to się działo.
    Że się nierówno dzielili?
    Ani równiej ani nie równiej niż kiedyś teraz i w przyszłości.
    Choć faktem jest, że się rozwarstwienie pogłębiło, ale nie o tym rozmawiamy przecież.

  17. @ parker

    „Jak na razie nikt moich argumentów nie obalił.”

    Bo widzę, że będziesz ich bronił. Zaciekle. A nie wydaje mi się, żeby akurat ten temat wymagał głębszej wymiany poglądów. Tzn. ja rozumiem Twoje racje, naprawdę. Ale chyba nie do końca szukam z nimi konfrontacji. Na dany temat mam nieco inny pogląd, już go wyłożyłem.

    Nie ma czegoś takiego jak nietendencyjny dokument. Zawsze będzie on zależał od subiektywnego spojrzenia – Twojego, mojego, reżysera. Nie uważam, by Ferguson zakłamywał fakty, nie uważam też, że w jakikolwiek usprawiedliwia bądź akceptuje on wypunktowany przez Ciebie wcześniej mechanizm. To po prostu jego punkt widzenia – przystępny, owszem, ale nie zakłamany.

    @ zoe

    Ach, natłok obowiązków, what can I say… Obiecuję, że jutro do wieczora pojawi się o tym filmie jakaś notka.

  18. „Ocenić ma widz sam, ale nie zrobi tego obiektywnie, bo mu tak fakty przedstawiono i tak emocjami pokierowano, że musi albo się z autorem zgodzić, albo jak ja, jego manipulacje obnażyć.”

    Cóż, widać jestem oziębły emocjonalnie, po bez problemu potrafiłem obejrzeć ten film z dystansem i spokojem
    Logika zero-jedynkowa jest fajna… W informatyce.

    „To nie jest tak, że każdą prawdę można podważyć tylko na podstawie tego, że odpowiednio duża grupa jest odmiennego zdania.”- obawiam się, że niejedną można i wcale nie napawa mnie to optymizmem (refleksja niezwiązana bezpośrednio z dyskusją, ale skłoniłeś mnie do niej tym zdaniem).

  19. Zarzucanie mi logiki zero- jedynkowej jest nieuczciwe.
    Zwracam uwagę na zero jedynkową właśnie, logikę filmu zarzucając mu tendencyjność.Pod tezę o spisku i przestępczym działaniu (domaga się więzienia nieprawdaż?) podłożył fakty, niektóre, zaznaczam nie wszystkie, tendencyjnie dobrane.
    To jest zerojedynkowość.
    Ja się domagam i pokazuje co prawda mniej barwnie niż autor, że była co najmniej druga, przemilczana strona medalu.
    Więc mówię, że film fałszuje rzeczywistość.
    Ty używając retoryki, próbujesz mi wykazać, że co prawda mam racje, że film nie jest obiektywny, ale to nie znaczy, że jest subiektywny.
    Ale to też nic nie znaczy, bo trochę to każdy film jest subiektywny jak twierdzi gospodarz bloga.A do tego, można na sprawę patrzeć jak autor, więc prawda gdzieś po środku leży.
    Czyli spisek trochę był, a trochę go nie było.
    Logika na oznaczenie prawda czy fałsz ma dwa znaczki.

  20. „Ty używając retoryki, próbujesz mi wykazać, że co prawda mam racje, że film nie jest obiektywny, ale to nie znaczy, że jest subiektywny.”

    Parkerze, nie! Zgadzam się z Tobą, że film jest subiektywny, ale dla mnie nie oznacza to, że jest bezwartościowy. Nie oznacza to również, że moje refleksje z nim związane muszą być dwubiegunowe. Nie są.

    PS Wybacz, że Ciągle Cię cytuję. Zaznaczam, że nie chodzi mi o łapanie za słówka. Po prost łatwiej odnieść się do wypowiedzi nie zniekształconych interpretacją.

  21. @AdamJ
    No to jak się zrozumieliśmy to dziękuję, że mogłem w dyskusji z Tobą i P.P. zdruzgotać ten, choć nieobiektywnie przedstawiający kryzys, to jak się okazało wartościowy „dokument”:).
    A nie martwisz się o tych, co nie potrafią tak nie zero-jedynkowo ten film odebrać jak Ty?
    Ja mówię fałszywy, zero.
    Ty fałszywy, prawdziwy, dasz 0,5?
    A ilu da jeden, czyli prawda, tak było.
    I czy nie będą mieli fałszywego obrazu rzeczywistości jak tak uznają?
    Tak Twoim zdaniem?
    Bo próbuję wykazać, że ten film jest gorzej niż bezwartościowy, że jest szkodliwy.
    Jakby nie był, tobym się nie angażował w dyskusje na jego temat.

  22. Parkerze, jeśli nawet się nie zgadzamy to chyba rozumiemy.

    Mam pytanie. Potrafisz wskazać jeden w pełni obiektywny Twoim zdaniem film i np. jedną w 100% obiektywną książkę popularnonaukową, także być może jakąś pracę naukową. Z góry zaznaczam, że jeśli coś wskażesz, nie mam zamiaru użyć tych danych do kontynuacji tej dyskusji, czy w szczególności do podważania Twojego stanowiska.

    Jeśli chodzi o innych, cóż chyba jestem strasznym egoistą, jednocześnie jednak zbyt mało we mnie arogancji, aby uznać większość społeczeństwa za głupców niezdolnych do myślenia i wyciągania racjonalnych wniosków.

  23. Przecież nie chodzi o to żebym wskazał, prawda?
    Oczywiście, że każdy twórca, nawet dokumentu, odciska na swym dziele piętno subiektywnego spojrzenia.
    Ale przecież nie to zarzucam temu filmowi.
    Nie będę przecież powtarzał argumentów.
    Arogancji mi nie brakuje ale nie uważam ludzi za głupców niezdolnych do myślenia.
    Wiem, że ludzie są podatni na manipulację.
    Jak w sposób łatwy, prosty pokazuje się kto jest winny ich nieszczęścia, to ludzie to kupują.
    Jak się kieruje ludzki gniew na bogatych lichwiarzy, odwraca się uwagę od głębiej leżących przyczyn.
    To nie jest koniec kryzysu.
    W Grecji też lichwiarze zawinili?
    Zadłużenie rządów na całym świecie, to za sprawą Wall Street?
    Że Grek pracuje dziesięć lat krócej od Niemca do emerytury, to za sprawą bankierów?
    Demonstrujący w Atenach spalili żywcem w banku dwu czy trzech pracowników, pamiętasz?
    Podejrzewam, że więcej byłoby ofiar gdyby ten film szeroko w tamtym czasie rozpowszechnić wśród młodzieży greckiej.
    Przesadzam?
    Trochę:)

  24. Parkerze, powstaje pytanie, czy w zglobalizowanym
    świecie istniej coś takiego jak odpowiedzialność jednostki za własne czyny.

    Parkerze, u podstaw II Wojny Światowej także były głębiej leżące przyczyny. Co nie zmienia, że można i trzeba wymieniać z imienia i nazwiska ludzi odpowiedzialnych za konkretne, zbrodnicze działania.

    Przykład owszem drastyczny i możesz zarzucić mi demagogię, ale zastanów się, rozumując tak jak Ty można dojść do wniosku, że za obecny kryzys winni są wszyscy i nikt. Na podstawie tylko i wyłącznie tego filmu, nie mogę powiedzieć czy konkretna osoba dopuściła się działań ewidentnie szkodliwych. Wszyscy się wypierają, lub odmawiają odpowiedzi.
    Sprawę należałoby gruntownie zbadać. Nie jestem bankierem czy ekonomistą aby samodzielnie to zrobić.
    Mogę jednak zaproponować bardzo uproszczony model. Szef, któremu powierzono kierowanie przedsiębiorstwem doprowadza je do ruiny, ba doprowadza do ruiny klientów tego przedsiębiorstwa, nakłania do podejmowania decyzji, których sam nigdy by nie podjął (wyrażanie opinii:-)) i sam w ten sposób zbija kokosy. Zarzutów jest więcej. Ok, film jest stronniczy, Janusz Wróblewski w swojej recenzji nazywa go mową oskarżycielską, niech się panowie bronią. Społeczeństwo jest winne, a oni nie? Im wyższe stanowisko, tym wyższe dochody, możliwości, prestiż, ale również, a może przede wszystkim, odpowiedzialność.

  25. Przykład z Drugą Wojną Światową wcale nie demagogiczny.
    Powiedziałbym, że bardzo trafny, bo w obu przypadkach mamy do czynienia ze zjawiskiem dotykającym cały świat, choć oczywiście z nie porównywalnymi w żaden sposób konsekwencjami.
    Czy nie uważasz, że wytłumaczenie przyczyn wybuchu II Wojny patologicznym charakterem Hitlera byłoby uproszczeniem, które można uznać za fałszowanie historii?
    Osądzono oprawców i odpowiedzialnych osobiście zbrodniarzy ale czy Niemcy tak łatwo zrzucili z siebie odpowiedzialność za wojnę?
    Dzisiejsze pokolenie próbuje, ale trauma nadal trwa.

    Tak, uważam, że za obecny kryzys są odpowiedzialni wszyscy i nikt.
    Bo kryzys to rachunek jaki płacimy za poprzednie dekady nieustannego wzrostu.
    Gospodarka się w naturalny sposób nie rozwija liniowo w górę, tylko od kryzysu, do kryzysu.
    To się nazywa świńskim cyklem.
    Jak z powodów politycznych się do rozładowywania napięć w gospodarce nie dopuszcza, poprzez interwencjonizm państwowy, podgrzewanie koniunktury niskimi stopami, to napięcia nie znikają tylko się odkładają.
    Też się posłużę przykładem.
    Czy jakby politykom się udało powstrzymywać trzęsienia ziemi, ale nie poprzez usunięcie ich przyczyn jakimi są jak wiemy naprężenia w skorupie ziemskiej,
    tylko przez jakieś drutowanie tej naszej planety tak, żeby do wyzwolenia się energii nie dochodziło, to byś był za taka metodą?
    Nie, bo nawet jako laik byś pomyślał, że ok, dziś się ziemia nie zatrzęsie ale jak jutro dupnie, to się nie pozbieramy, bo żadne drutowanie już nie pomoże, takie napięcia się odłożą.
    Ale czy jakby dać politykom takie narzędzie, toby nie drutowali?
    Nie mam wątpliwości, że tak.

    No to ci bankierzy drutowali, owszem zarabiali na tym, oszukiwali klientów ( ale czy te ujawnione oszustwa miały jakiś związek z kryzysem? Tyle co nieuczciwy deweloper który wykiwał meksykańska rodzinę na filmie. Tyle samo co wizyty w burdelu i wiele innych zabiegów mających nam obrzydzić bogatego bankiera.)
    Ale nie można im przypisać odpowiedzialności za kryzys.
    Przyczyny kryzysu są polityczne.
    Oni byli narzędziem, pośrednikiem a teraz są kozłem ofiarnym.
    A lud domaga się kary wobec narzędzia, ale na przyszłość więcej drutu.
    Oj nie prędko my się z tego kryzysu podźwigniemy przy takiej świadomości ekonomicznej społeczeństw.
    Obawiam się, że to dopiero początek.

  26. Zdaję sobie sprawę, że takie stanowisko można podeprzeć niejedną pracą naukową czy opinią fachowców. Z moich własnych obserwacji także wynika, że trudno rozpatrywać zjawiska globalne z punktu widzenia jednostki (różnego rodzaju konflikty światowe, rozwój cywilizacji, zjawisko Internetu i masa innych). Niemniej trudno mi postawić znak równości pomiędzy przywoływaną przez Ciebie katastrofą, na którą nie mamy wpływu (póki co, bo może w przyszłości znajdzie się rozwiązanie) a zjawiskami zależnymi od człowieka. Wiele zjawisk przebiega w sposób cykliczny, ale to nie znaczy, że nie można się na to przygotować i ograniczyć negatywne skutki .

  27. AdamJ

    Chyba nie zrozumiałeś mojego czysto teoretycznego przykładu.
    Nie daj boże, żeby ludzkość znalazła sposób na odkładanie trzęsień ziemi w przyszłość, tak jak kryzysu ekonomicznego.
    Skończyłoby się to katastrofą o jakiej nie śniło się filozofom;)

  28. Zrozumiałem.

    Jeśli chodzi o kryzys uważam po prostu, że coś robić należy. Pozostawianie spraw własnemu biegowi nie jest chyba optymalnym rozwiązaniem. Człowiek nie postępuje tak w żadnej dziedzinie, to się nazywa rozwój cywilizacyjny. Oczywiście drutowanie to nie najlepszy pomysł.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php