Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

9.04.2011
sobota

Sidney Lumet (1924-2011)

9 kwietnia 2011, sobota,

Zmarł Sidney Lumet, jeden z najwybitniejszych i przy okazji nielicznych klasyków amerykańskiej reżyserii, którzy na przestrzeni lat potrafili dostosować się do transformującej formuły kina (pierwsze arcydzieło – 1957, najlepszy okres w karierze – 1973-1977, ostatni świetny film – 2007).

Mistrz scen małych i wielkich, potrafił doskonale prowadzić aktorów – jedne z najlepszych swoich ról zagrali u niego Al Pacino, Sean Connery, Richard Burton, Paul Newman, Ethan Hawke.

Nakręcił m.in. „12 gniewnych ludzi”, „Serpico”, „Morderstwo w Orient Expressie”, „Pieskie popołudnie”, „Agresję”, „Jeźdźca”, „Sieć”, „Werdykt”, „Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz”.

Które z jego filmów najbardziej lubicie? Za co go zapamiętacie?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Oj, wielka szkoda :( Lumet to mistrz, przyczynił się w wielkim stopniu do chwały kina amerykańskiego.

    Mój wybór jest mało oryginalny, wielu spośród 72 tytułów nie widziałem, ale najbardziej lubię kinowy debiut Lumeta – 12 gniewnych ludzi oraz jego ostatni film, zrobiony równo pół wieku później – Before the Devil Knows You’re Dead, który u nas niestety przeszedł prawie niezauważenie a jest prawdziwą perłą.

  2. Dziwne, ludzie lubią dyskutować o PISFie, a nikt nie wspomina Mistrza. A przecież to Lumet robił wybitne filmy, nie Instytut.

    Ja do mojej listy dorzucam jeszcze Pieskie popołudnie i Serpico, znakomite filmy z genialnym Pacino.

  3. Bo co można napisać, świetny reżyser, twórca filmów które ogląda się z przyjemnością. Przeglądając jego filmografie nie mogę znaleźć filmu który by mi się nie podobał, za to widzę mnóstwo które dobrze wspominam, lub dziwie się to on zrobił. Przy tak obszernej filmografii, której nie można w całości poznać, zawsze pozostanie twórcą czegoś nowego, odkrywanego na nowo. No i sprawił, że Sean Connery zaczął grać w porządnych filmach, pamiętacie „Wzgórze”? Czarno-biały obraz, mordercza musztra, a wysiłek, spływający pot, wręcz namacalny. Mam wrażenie, że był mistrzem wydobywania z aktorów wcześniej niedostrzeganych zdolności.

    Jeszcze raz powtórzę, warto wracać do jego filmów.

  4. „Dwunastu gniewnych ludzi” mnie poraziło. O „Sieci” właśnie napisałam rozdział magisterki. Dobrze, że żył i tworzył i z tego się cieszmy.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php