Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

10.05.2011
wtorek

Kto zabił polski rynek dvd/blu-ray?

10 maja 2011, wtorek,

„(…) Stagnację polskiego rynku DVD wykorzystała prasa, ostatecznie pogrążając szanse na właściwą eksploatację tego nośnika w naszym kraju.

W październiku 2002 roku do bieżącego numeru dwutygodnika „Gala” dołączono płytę z filmem „Czego pragną kobiety”. Pojedynczy egzemplarz kosztował  8,99zł, czyli blisko 10 razy mniej niż standardowe, sklepowe wydanie tego filmu. Nakład rozszedł się na tyle błyskawicznie, że kilka dni później podobny zabieg powtórzył magazyn „Viva!”, oferując wraz z nowym numerem swojego czasopisma „Amelię”.

Lawina ruszyła. Początkowo jeszcze wydawało się, że sytuacja będzie korzystna dla wszystkich. Dla widzów, bo pozna nową technologię za niewielkie pieniądze, dla dystrybutorów, bo sprzedaż licencji pozwoli im przetrwać niepewny okres, a w końcu dla czasopism, które w dobie rozwoju prasy internetowej zyskają drugi oddech. O dewaluacji samego nośnika nikt jednak nie pomyślał.

Jedno trzeba przyznać: pomysł chwycił, oswajając widza z nowym nośnikiem.

Gorzej, że odbyło się to w sposób najgorszy z możliwych. Potencjalny nabywca dostawał do ręki półprodukt. Płytę w kartonowej kopercie, z toną nieprzewijalnych zwiastunów, okrojoną z jakichkolwiek dodatków (zakładając, że oryginalne wydanie je miało), często słabszą jakościowo, bowiem chcąc zaoszczędzić na kosztach tłoczenia dystrybutorzy decydowali się na użycie płyt o mniejszej pojemności – DVD5 zamiast standardowego DVD9.

Wyniki sprzedaży były jednak imponujące. Z kiosków znikały zarówno tytuły poczytne, jak i te mniej popularne czy wręcz podupadające, jeśli tylko dołączono do nich płytę z filmem.

W latach 2004-06 oferowali je niemal wszyscy: pisma kobiece, naukowe, motoryzacyjne, kulinarne, miesięczniki, tygodniki, a w końcu także dzienniki, które wprowadziły nawet nowy standard, wydając cotygodniowe serie w plastikowych pudełkach z okładką. W pewnym momencie sytuacja stała się jednak absurdalna – w najbardziej gorącym okresie film na DVD można było kupić z… paczką papierosów, opakowaniem kawy, tabliczką czekolady, a nawet butelką wody mineralnej. (…)”

 

Powyższy fragment pochodzi z przekrojowego artykułu opublikowanego w pierwszym numerze „Ekranów” (s. 54-55). Zachęcam do lektury!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Niestety, ale nie mogę się zgodzić z Pana tezą, że to gazety zabiły rynek dvd. Główną przyczyna leży w tym, że nadal jesteśmy biednym społeczeństwem i mnóstwo osób nie może sobie pozwolić na to by wydać 50 zł na film. Rynek polski to nie np. rynek brytyjski, gdzie ceny płyt dvd często sa niższe niż w Polsce, gdzie są częste promocje i wyprzedaże i gdzie siła nabywcza mieszkańców jest zupełnie inna. Ponadto jestem przekonany, że wina leży też po stronie dystrybutorów, którzy nie są w stanie zaoferować płyt z filmami w akceptowalnej cenie dla przeciętnego Kowalskiego. Wydawcy muzyczni pokazali, że jest to możliwe. Również same gazety udowodniły, że ludzie chętnie kupią płytę dvd, gdy cena będzie atrakcyjna. Wiadomo, że materia jest bardziej skomplikowana (chociażby powszechna akceptacja dla piractwa w Polsce, brak takiego nawyku kupowania płyt z muzyką lub filmami itp), ale nie uważam by to gazety zabiły rynek płyt dvd. W końcu to sami dystrybutorzy czy też wytwórnie filmowe wyraziły zgodę na to by takie płyty dołączać do czasopism. Gdyby Pańska teza była prawdziwa to można powiedzieć, że wytwórnie i dystrybutorzy sami podali sznur na którym następnie zostali powieszeni. Pozdrawiam

  2. Rozumiem, ale tyleż jest to moja teza, co wybrany fragment z dłuższego, dwustronicowego tekstu, w którym piszę także o cenach i chybionych eksperymentach dystrybutorów. Zachęcam do zapoznania się z całością, wtedy chętnie wdam się w ewentualną polemikę.

  3. Kto zabil rynek dvd/blue ray? Ano te same sily, co zabily patefon na korbke i plyty na 78 obrotow. Technologia stala sie przestarzala! Mieszkajac w Ameryce, od dawna pozbylem sie telewizji i ogladam Netflix, usluge, ktora za niewielka czesc ceny telewizji kablowej daje mi dostep do wiekszosci amerykanskich filmow. Nie wszystkich – to fakt. Ale te, ktore nie sa dostepne, przestaja sie liczyc. Placac jedna, niska oplate mam dostep do tysiecy filmow. Czemu zatem mam jeszcze kupowac filmy na jakimkolwiek innym nosniku. Mam juz sterte filmow na tasmie VCR i pudlo z filmami na DVD. Kto to jeszcze chce trzymac? Zastanawiam sie jak sie tego pozbyc, pewnie oddam do jakiejs organizacji charytatywnej. Ceny filmow i place aktorow siegnely zenitu, ale coraz mniej ludzi jest chetnych do ich zaplaty. Trzeba bedzie spotkac sie z realiami.

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A co ma wspólnego technologia z niedorozwojem polskiego rynku, skoro prawie wszędzie na świecie nośnik ma się bardzo dobrze?

  6. Nowe filmy na nosniku dvd kosztuja w UK (np w HMV) od £14 do £25, na blu-ray odpowiednio wiecej. Najnizsza stawka krajowa w UK to chyba £5.80. Jaka jest w Polsce? Starsze filmy (mam na mysli takie, ktore goscily w kinach przynajmniej dwa lata wczesniej) mozna kupic juz za £8- £10. Jest duzo promocji; najpopularniejsze to buy 2 for £10, ale mozna nabyc znane tytuly juz za £3! Jedyny film na nosniku dvd jaki kupilam, mieszkajac jeszcze w Polsce, kosztowal mnie ponad 100 zl!

  7. @Werbalista:

    Dystrybucja cyfrowa jest dla przeciętnego obywatela, dla którego obejrzenie filmu jest ot, jedną z wielu czynności dla zabicia czasu. Filmy to moja pasja i nie wyobrażam sobie nie posiadania ich na nośniku fizycznym, w najlepszej jakości i z dodatkami. Nie tylko dla mnie ma to znaczenie, dlatego filmy na płytach miały, mają i będą mieć się dobrze.

    Problemem naszego rynku są oczywiście ceny. Co prawda sytuacja poprawiła się i sporo tytułów z czasem tanieje, ale dotyczy to w zasadzie tylko DVD. Rynek Blu-ray w naszym kraju to tragedia i odnoszę wrażenie, że dystrybutorzy zwyczajnie go sabotują.

    Jak wyjaśnić sytuację, w której Antologia Obcego BD w UK kosztuje obecnie 90 zł, a u nas 499?

    Jak wyjaśnić sytuację, w której trylogia Spider-Man na BD (z lektorem i napisami PL) w UK kosztuje 80 zł, a u nas za jeden film z tego pakietu trzeba zapłacić 109 zł?

    Jak wyjaśnić sytuację, w której film Casino Royale na BD do dzisiaj leży w MM w cenie z dnia premiery (!!!) – 119 zł?

    Jakieś oznaki drobnej poprawy niby są – premierowa trzecia Narnia za 69 zł, ostatni Potter za 79,90 ale to wciąż ledwie wierzchołek góry lodowej i minie jeszcze sporo czasu, zanim dystrybutorzy odejdą od kuriozalnej tezy, według której film na Blu-ray = 100 i więcej złotych.

    Na szczęście nie sprawdziła się moja przepowiednia i nadchodzące, 9-płytowe wydanie Star Wars można u nas już zamówić za 380 zł, co daje w przeliczeniu 63, a nie 100 zł za film.

  8. Ten sam temat podjęty przez Bartosza Żurawieckiego:
    http://www.alekino.pl/aleblog-zmien-plyte_214

    Najlepszy cytat: „Oczywiście, nadmiar ma również swoje złe strony. W Niemczech, Anglii czy Hiszpanii dostaje oczopląsu, nerwowo liczę euro czy też funty i muszę rozwiązywać dylematy typu: obiad czy „Shoah”.”

  9. @ Piotr Pluciński pisze:
    2011-05-11 o godz. 08:54

    Gdzie ten nosnik ma sie tak dobrze? Z tego co obserwuje, to ludzie kupuja glownie bajki dla dzieci, ktore wielokrotnie ogladane i uzywane jako zastepstwo nianki.

    Blockbuster – kiedys potentat wynajmowania filmow, jest – o ile mi wiadomo – na skraju bankructwa, o ile juz nie zbankrutowal.

    Z tego, co czytalem, to USA tez nie jest najbardziej rozwinietym krajem jesli chodzi o szybkie lacza internetowe. Japonia i Europa maja lepsze i szybsze, wiec jesli tak sie tu dzieje, to gdziez maja sie sprzedawac DVDs?

    @ Mierzwiak pisze:
    2011-05-11 o godz. 15:23

    Przyznaje calkowita racje. Tylko mowa tu o rynku, a nie o waskiej grupie entuzjastow filmu. Samemu rzadko zdarza mi sie obejrzec ten sam film po raz drugi, choc sa wyjatki. Lezy, na przyklad, u mnie cala kolekcja „Wladcy Pierscieni”, ktorej nie obejrzalem ani razu, bo na wszystkich czesciach bylem w kinie. Strata pieniedzy i tyle. Ale wydawalo mi sie, ze bede to jeszcze ogladac. Od tego czasu przestalem kupowac DVD i musi to byc naprawde wyjatkowy film zebym zdecydowal sie na zakup. Nie wiem, czy jestem pod tym wzgledem wyjatkowy, ale wiekszosc moich znajomych postepuje tak samo.

    Powiem jeszcze smieszniejsza rzecz – dostepnosc filmow na Internecie jest taka, ze nawet juz sobie filmow od znajomych nie pozyczamy.

    Pozdrawiam.

  10. @ Werbalista

    „Z tego co obserwuje, to ludzie kupuja glownie bajki dla dzieci, ktore wielokrotnie ogladane i uzywane jako zastepstwo nianki.”

    Wystarczy spojrzeć na listę bestsellerów na pierwszej lepszej stronie. W pierwszej pięćdziesiątce na http://www.blu-ray.com znajdziesz animacje, seriale, superprodukcje, kino niszowe, klasykę, nowości, koncerty, edycje specjalne i zwykłe gołodupce. „Wąska grupa entuzjastów filmu” jest w rzeczywistości bardzo szeroka.

    @ ech

    Czytałem. :)

  11. @ Werbalista

    „Kto to jeszcze chce trzymac? Zastanawiam sie jak sie tego pozbyc, pewnie oddam do jakiejs organizacji charytatywnej.”

    Gdyby nie problem odleglosci moglbym przejac Panska kolekcje. To samo zrobilem kiedys ze stosem plyt, ktore znajomy chcial wyrzucic przerzucajac sie na nowa technologie. Nie wyrzucilem swoich, mam jego plyty i tylko wygralem, gdyz wielu minionych nagran nie uswiadczysz na dyskach. Podobnie jest z filmami.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php