Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

18.06.2011
sobota

Medium [dvd, 6/10]

18 czerwca 2011, sobota,

Herafter, USA, 2010, 124 minuty. Reżyseria: Clint Eastwood. Scenariusz: Peter Morgan. Obsada: Matt Damon, Cecile de France, Bryce Dallas Howard, Richard Kind, Jay Mohr. Zdjęcia: Tom Stern. Muzyka: Clint Eastwood. Dystrybucja na dvd w Polsce: Galapagos, 10 czerwca 2011

Clint Eastwood nie ma ostatnio szczęścia do dystrybucji swoich filmów w Polsce. „Medium” to już drugi, po „Invictusie”, tytuł podpisany jego nazwiskiem, który trafia bezpośrednio na dvd/blu-ray. I trudno się dziwić. Po tym, jak bezceremonialnie zerwał z macho-estetyką w „Gran Torino”, Clint dość niespodziewanie stał się twórcą hermetycznym, w pewnym sensie nieatrakcyjnym dla międzynarodowej publiczności.

Gdy kręcił „Rzekę tajemnic”, „Za wszelką cenę” czy „Sztandar chwały”, wydawało się jeszcze, że rozlicza Amerykę z jej młodzieńczej naiwności, bezceremonialnie grzebiąc w mitach o niezachwianej potędze, obalając kult jednostki, brutalnie budząc z amerykańskiego snu. Co istotne, jego mocnym rozliczeniom nie brakowało uniwersalizmu (ale i cynicznej buty, za którą pokochaliśmy go jako aktora!), czytelnego pod każdą szerokością geograficzną. Dziś jednak, gdy filmy Eastwooda wdają się w starczy romans ze sportem, polityką i zaświatami, między kolejne ich sekwencje wkrada się (nie)uzasadniona pretensja.

Czy można mieć o to żal? 81-letni Eastwood wkroczył w końcu w stan zarezerwowany dla, jak się wydawało, zwykłych śmiertelników. Z niezłomnego cynika stał się starszym panem, wątpiącym, nieco melancholijnym poszukiwaczem „głębszej” prawdy o życiu, skorym do konfabulacji i trywialnego meta-dialogu. „Invictus” przykładowo, apolityczna hagiografia Nelsona Mandeli, to przede wszystkim naiwna deklaracja wiary, być może nawet swego rodzaju wotum zaufania dla obejmującego urząd Baracka Obamy. Nieważne, że sam film ociera się o zupełnie nierealny, wulgarny kicz.

„Medium”, stylistycznie rozpięte gdzieś pomiędzy odcinkiem „Strefy mroku” a kioskowym harlequinem, spełnia podobną funkcję. Zaspokaja potrzebę wewnętrznego dialogu, szuka satysfakcjonujących odpowiedzi na pytania „nieodpowiadalne”, tym razem dotyczące życia po śmierci.

Polski tytuł filmu okazuje się dość mylący. Nie o paranormalną zdolność czy jej dookreślenie jako takie tu chodzi, a o… definicję zaświatów, stanu (nie miejsca!) w jakim pośmiertnie znajduje się dusza. Ni mniej, ni więcej.

Bohaterów jest troje. Amerykanin George (Matt Damon), niegdyś wzięte medium, Francuzka Marie (Cecile de France), która doświadczyła śmierci klinicznej i 12-letni Brytyjczyk Marcus, szukający kontaktu spirytualnego z tragicznie zmarłym bratem-bliźniakiem. Każde z nich dysponuje odrębnym doświadczeniem z pogranicza życia i śmierci, będącym zarazem ledwie pojedynczym elementem potrzebnym do zrozumienia go jako całości.

Blisko godzinę zajmuje Eastwoodowi umiejscowienie tej trójki we wspólnej czasoprzestrzeni, połączenie ich odległych doznań w jedno wspólne. Z prostego względu. Antyreligijna w gruncie rzeczy teza o śmierci jako stanie permanentnym, zaskakująco nieduchowym, nie jest clou całej historii. Skupienie, pozbawione zresztą wyraźnej fabularnej konsekwencji, pada na sprawy pozornie mniejsze: indywidualne przeżycia i rozterki bohaterów, które szybko okazują się wartością podstawową.

Clint wystrzega się sensacyjności – nie zamierza nikogo przekonywać ani obalać tego czy innego porządku. „Medium” to raczej jego sposób godzenia się z przemijalnością, tymczasowością życia, wszystkim, co kruche i nieodwracalne. To względna nowość w jego filmografii. Cyniczny konceptualizm, w mniejszym lub większym stopniu unoszący się nad dokonaniami Eastwooda z ostatniej dekady (z wyłączeniem „Invictusa”), tutaj… nie służy niczemu. „Medium”, trochę pompatyczne, trochę rozlazłe i niespójne, wydaje się przez to filmem zdumiewająco szczerym, emocjonalnym. Nagim.

O wydaniu dvd

Technicznie (5.1, 2.40:1) bez zarzutu, ale materiał suplementarny bardzo słaby. Na płycie znajdują się tylko trzy dość skromne dodatki, których tytuły mówią same za siebie: Tsunami! Rekonstrukcja kataklizmu (6:15), Lokalizacje medium – wybór obsady (2:54) oraz Życie po śmierci według Eastwooda (4:05).  Zainteresowanym polecam wydanie blu-ray, tam między innymi znajduje się pełnometrażowy (128 minut!) dokument o Clincie autorstwa jego biografa Richarda Schickela, prawdziwa perła.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php