Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

2.07.2011
sobota

Transformers 3 [2/10]

2 lipca 2011, sobota,

Oto czego się dowiedziałem z nowego filmu Michaela Baya…

 

Transformersy zabiły Kennedy’ego.

Shia LaBeouf gra tę samą postać, co w „Wall Street 2”.

Mniej, nie znaczy lepiej. Wręcz przeciwnie. Mniej, znaczy więcej.

Rosie Huntington-Whiteley ma wspaniałe nogi. Do tego stopnia, że przez 90% jej czasu ekranowego kamera skupia się tylko na nich. Na wszelki wypadek, gdyby chciała coś powiedzieć.

Megan Fox jest „tą poprzednią, jak jej tam”.

Najczęstszą ekspresją bohaterów Baya jest pełne zdziwienia spojrzenie skierowane ku górze (patrz obrazek).

Gag, w którym dwóch mężczyzn szamocze się w toalecie, a trzeci myśli, że uprawiają w niej seks, wciąż jeszcze nie jest passe.

Połączenie estetyki reklamy bielizny z teledyskiem Savage Garden wcale nie jest taką abstrakcją, jak mi się do tej pory wydawało.

Gdyby przyspieszyć wszystkie spowolnione sekwencje, film byłby o 30 minut krótszy.

John Malkovich NIGDY nie powinien grać zabawnych ról.

Peter Cullen (głos Optimusa) powinien z kolei zająć się narracją zwiastunów. Ewentualnie spotów wyborczych, bo zwiastunów z narracją już się nie robi.

W scenie pościgu po autostradzie najlepiej (i najtaniej) wykorzystać fragmenty sceny pościgu po autostradzie z innego swojego filmu. I tak nikt nie zauważy.

Jeśli dobre Transformersy odlatują w kosmos i zostawiają walkę ze złymi Transformersami ludziom, oznacza to, że tak naprawdę nigdzie nie poleciały. Bo niby dokąd?

Seksowne modelki zawsze wolą gderliwych frajerów od szarmanckich bogaczy.

Na zgliszczach każdej metropolii powiewa postrzępiona amerykańska flaga.

Na koniec, uwaga: jeśli chcesz bronić „Transformersów”, napisz, że nie należy się po nich spodziewać żadnych ambicji, tylko cudownego powrotu do dzieciństwa. Ewentualnie, że kino jest dla widza. A krytycy potrafią tylko krytykować. To koronny argument.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Nie zgodzę się tylko z jednym „John Malkovich NIGDY nie powinien grać zabawnych ról.”. Ależ on grywał zabawne role z dobry skutkiem, choć przy okazji są to zwykle postacie psychopatów lub innych szajbusów. Patrz np. „Tajne przez poufne”, czy kpina z samego siebie w „Być jak John Malkovich”.

  2. Kino jest dla widza a Ty potrafisz tylko krytykować ;)

  3. Film pozostawił mnie kompletnie bezbronnego. Nie spodziewałem się aż tak dużej dawki żenady, jaką zaserwował mi Bay. Cierpiałem prawdziwe katusze, ledwo powstrzymałem się od zerwania dermy z fotela.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Cierpiałem prawdziwe katusze, ledwo powstrzymałem się od zerwania dermy z fotela.”

    Ja cierpiałem katusze na dwójce, która ma u mnie coś w okolicach 0/10. Trójka ma najwięcej akcji ze wszystkich części i są to sceny pierwszorzędne, na których bawiłem się świetnie. Najmniej było też typowej dla Baya żenady, bo była, ale roboty na nikogo tu nie sikały, nie było kopulujących psów, robocików gwałcących nogi ani gołej dupy Johna Turturro. Plusów było na tyle sporo, że wybaczam niedociągnięcia i nawet chętnie kupię sobie to na BD.

    Głupie, jasne, ale tak jak napisałem film dostarczył mi sporej dawki rozrywki i nie będę udawać, że było inaczej.

  6. Mierzwiak zwrócił uwagę na istotną rzecz, mianowicie trójka faktycznie jest minimalnie LEPSZA od poprzedniej części (a zewsząd słyszę, że jednak gorsza). Tutaj nieudolność i rozbuchanie, tam olbrzymi niesmak…

    Poza tym, ja nikomu nie zabraniam lubić „Transformersy”, tak jak nie namawiam do rezygnowania z McDonaldsa. Nie o to chodzi.

    „Ależ on grywał zabawne role z dobry skutkiem”

    Faktycznie, zapędziłem się. :)

  7. Wiesz co, ostatnio zauważyłem, że ciężko mi znaleźć film naprawdę rozczarowujący. Wszystko zależy od nastawienia, z jakim idzie się do kina. Nawet „Karaluch 3” był świetny w odpowiednich warunkach – jako niezobowiązująca rozrywka do piwka z kumplami. Świetnie się nadawał do komentowania, ironia lała się strumieniami i całkowite doświadczenie z nim było jak najbardziej pozytywne. Może czas zerwać z „obiektywizmem” i zacząć oceniać filmy pod kontekst, w jakim powinny być oglądane?

    Tak jak w zeszłym roku widziałem Tron: Legacy, tak teraz z pewnością pójdę zobaczyć, na co obecnie pozwala technologia w przypadku Bayformers 3. I najpewniej nie będę tego żałował. W przeciwieństwie do obejrzenia G.I. Joe, które reklamowano jako pełną gębą film przygodowy. Tymczasem okazało się, że poszedłem do kina na nierozgarniętą „fabułę” dla 10-latków. Później jednak nie miałem oporów, aby ponownie obejrzeć G.I. Joe w domu. Tylko wtedy robiłem to już do prasowania, czasem jedynie zerkając na sceny z dorosłym Snake Eyes’em lub Baronessą – zupełnie tak, jak dzisiaj oglądałbym kreskówkę z Cartoon Network.

  8. Co do słabych filmów, to chyba J. Szczerba jest prekursorem zaprawionych wątpliwym humorem i pisanych na kolanie tychże recenzji (najlepiej, żeby były w punktach). Czy to, że dzieło jest żenujące koniecznie musi oznaczać, że recenzja (czy cośtam) będzie mu dorównywać poziomem? Jeżeli tak, to twórcy filmu mogliby powiedzieć, że równają do inteligencji widzów, którzy przecież walą do kin na T3 drzwiami i oknami (prognozowane 185 mln po długim weekendzie w USA).

    Da się elegancko, z humorem (i nawet z erudycją) zjechać film, trzeba tylko trochę wysiłku. Mistrzem A.O. Scott, polecam

  9. Out of topic,
    strasznie jestem ciekaw co myślisz o greckim „Kle” (tak jakoś niezgrabnie wygląda miejscownik rzeczownika „kieł”). Napiszesz o nim? Obejrzysz jeśli nie oglądałeś?

  10. znakomita reklama nie tylko rajstop!
    a malkovitch rzeczywiscie gra karykature samego siebie…

  11. Heh, ja miałem podobne podejście do Terminatora 2.

  12. Paweł,

    „Może czas zerwać z „obiektywizmem” i zacząć oceniać filmy pod kontekst, w jakim powinny być oglądane?”

    Ależ ja oceniam ten film „pod kontekst”. Rzecz w tym, że właśnie jako popcornowa rozrywka „T3” nie satysfakcjonuje mnie w ogóle. Tegoroczne blockbustery postawiły zresztą poprzeczkę na tyle wysoko – tak pod względem wartości artystycznych, rozrywkowych, jak i swego rodzaju samoświadomości – by wybuchowy kinoteatrzyk pana Baya reprezentował jakąkolwiek wartość.

    Marcin,

    zdziwiłbym się, gdyby w końcu coś Ci się tutaj spodobało…

    ivo,

    faktycznie nie miałem okazji o „Kle” (tak, tak, mam to samo z odmianą!) napisać. Chciałbym to jakoś nadrobić, ale… Cóż, zobaczymy czy czas pozwoli.

    Mad Dog,

    podejście miałem jak najbardziej pozytywne. Zwiastun „T3” to jedna z nielicznych zajawek, które wgniotły mnie w ostatnich latach w fotel. Ostatnio byłem tak nakręcony na jakąś superprodukcję chyba za czasów „Projekt: Monster”.

  13. obejrzalem niedawno battle of la myslac ze chociaz sie strzelac fajnie beda. BLAD. co za gniot. dlugo juz kupy nie obejrze myslac ze moze bedzie rozrywkowo, sparzylem sie okrutnie.

  14. >>Rosie Huntington-Whiteley ma wspaniałe nogi. Do tego stopnia, że przez 90% jej czasu ekranowego kamera skupia się tylko na nich. Na wszelki wypadek, gdyby chciała coś powiedzieć.

    Nogi pani Rosie, a raczej jej buty to moj ulubiony Transformers w filmie. Zwroccie uwage, ze jej obcasy w mgnieniu oka potrafia zmienic sie z plaskich w 12centrymetrowe i na odwrot.

    >>Najczęstszą ekspresją bohaterów Baya jest pełne zdziwienia spojrzenie skierowane ku górze (patrz obrazek).

    a najczestszym stanem emocjonalnym: irytacja osiagajaca czasem rejestry furii

  15. napisalbym cos krytycznego, ale bylem i ogladalem, chociaz wiedzialem czego sie spodziewac.

    to nie film byl zly, a moja decyzja, a autora recenzji praca. w koncu – nikt na lufy do glowy nie przykladal.

  16. Zazwyczaj nikt nie przykłada. Czasami wypada to zrobić samemu.

  17. Ale (wiem, nie zaczyna się od ale) coś wam powiem. Pierwsze pół godziny naprawdę wygląda jak autoparodia. Zresztą pozostała część też, ale ten początek rzuca się w oczy.

    Taaa, ja wiem, lato, blockbuster, rozrywka, piwo i Samantha Fox, ale są jakieś granice żenady.

  18. Moj mezczyzna po seansie przysiagl, ze mnie juz nigdy na zadne „transofmersy” nie zabierze ;). Przysiega wymuszona. Wytrzymalam do konca, bo popcorn smaczny. A panna Rosie nie tylko drewniana aktorka, ale jakos nie moglam doszukac sie tego seksapealu. No, chyba, ze to zazdrosc o zgrabne nogi przeze mnie przemawia ;)

  19. Tekst jest w porządku. Ale byłoby jeszcze śmieszniejszy, gdyby jego rewelacje miały swe potwierdzenie w filmie. Bo około połowy tych twierdzeń fajnie wygląda, ale do rzeczywistości ma się nijak.

  20. Największym efektem specjalnym filmu jest aktorka biegająca przez cały czas w butach na obcasach – prędzej uwierzę w Transformersy niż w takie cuda. Ale tak naprawdę to nawet nie chodzi o to że to zły film ( od połowy też niemal niemy bo nie ma czasu na dialogi) bo przecież to nie może być dobry film ( ludzie głównymi bohaterami są roboty z kosmosu które zmieniają się w samochody). Dla mnie poważnym problemem jest amoralne zakończenie tej historyjki. Bo ja to wszystko jestem w stanie znieść póki toczy się wedle ustalonego toru zwycięstwa jedynie słusznej amerykańskiej moralności. Ale zakończenie jest tu naprawdę nie do przyjęcia. Zwłaszcza jeśli ( dydaktycznie rzecz ujmując) weźmie się pod uwagę, że to film raczej dla nastolatków.

  21. „pójdę zobaczyć, na co obecnie pozwala technologia w przypadku Bayformers 3” – widzę, że ktoś jest z grupy tych, którzy uznają tylko stare transformersy, a te nowe są „be” :D

    „ludzie głównymi bohaterami są roboty z kosmosu które zmieniają się w samochody” I w statki! I w samoloty, i helikoptery! :D

    „Ale zakończenie jest tu naprawdę nie do przyjęcia. Zwłaszcza jeśli ( dydaktycznie rzecz ujmując) weźmie się pod uwagę, że to film raczej dla nastolatków.”

    Co chcesz, Optimus wpieprzył złym i przebrzydłym i zapanował święty spokój :)

    A z ta kategoria wiekowa to bym się zastanawiał czy równorzędną grupą nie są dorośli faceci, którzy chcą choć przez chwilę poczuć się jak smarkacz :) Bo jeśli porównać poziom fabularny filmów do kreskówki to jest ten sam nonsens i absurd :) Poza tym, to wszystko i tak jest po to by sprzedawać zabawki : ))

    Recenzja fajna. Na filmie byłem, i momentami oglądałem go z zażenowaniem totalnym. Jednak szedłem nie na fabułę, której w przypadku każdego innego filmu bym nie zdzierżył, tylko po to by oglądać wielkie roboty na wielkim ekranie, bo są: „AWESOME!” :) Jak dla mnie mogliby dać 120 minut samych scen z robotami i ich transformacją.

    ps Tak naprawdę, to Transformersy naprawdę istnieją, a ten cały przemysł – komiksy, książki, filmy, kreskówki, zabawki – to tylko powolny proces przygotowawczy, żeby ludzkość nie była w szoku kiedy się ujawnią… Mówię wam, to święta prawda!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php