Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

23.07.2011
sobota

Impresje z NH ’11: Rozstanie [9+/10]

23 lipca 2011, sobota,

Gdy widziałem ten film po raz pierwszy, na początku roku na festiwalu w Berlinie, reakcje większości z nas – widzów i dziennikarzy – były zgodne: będzie Złoty Niedźwiedź. We Wrocławiu jest podobnie – świadomość, że to najlepszy film tegorocznych Nowych Horyzontów unosi się gdzieś ponad kolejnymi dobrymi i bardzo dobrymi seansami. Czy można zuchwale założyć, że wchodzące w październiku na polskie ekrany „Rozstanie” jest najlepszą z premier 2011? Zaryzykuję stwierdzenie, że tak.

„Rozstanie” to film bardzo skromny, a jednocześnie kompleksowy, zbudowany na wielu zaskakujących płaszczyznach. To intymny portret irańskiej rodziny i epicki fresk całego społeczeństwa jednocześnie. Tytułowych (w oryginale: „Nader and Simin: A Separation”) małżonków poznajemy w urzędzie. Simin wnosi o rozwód, twierdząc, że mąż nie chce wyjechać z nią i córką zagranicę. To tylko pretekst, prowokacja. Kobieta tak naprawdę usiłuje ratować swoje 14-letnie małżeństwo, ale w rezultacie doprowadzi tylko do szeregu dramatycznych wydarzeń, które na zawsze przekreślą ich dotychczasowe życie. Czy można ją za to winić? Nie. Podjęła próbę, na którą Naderowi zabrakło odwagi.

Para rozstaje się, decydując na separację. Proces rozpadu ich wypracowanej wieloletnim związkiem relacji obserwujemy ze ściśniętym gardłem. Ich świat niespodziewanie przestaje istnieć, a zestawiony z racjami bogobojnej rodziny z niższej klasy społecznej, wynikającymi przede wszystkim z odruchowych uprzedzeń, obnaża toczącą wszystkich obłudę – każdy ma tu swoje ukryte intencje, swoje egoistyczne plany. Inni nie są ważni.

Farhadi nie stara się nas uwieść na siłę. Stosując proste, klasyczne wręcz środki wyrazu, akcentuje surowość tematu, a jednocześnie wpycha go w bogatą kinematograficzną ramę. Sama tylko wieńcząca film scena, poruszająca i bezpretensjonalna przy całej swojej oczywistości, zdradza piękną, ale zapomnianą przez kino prawdę: żadna historia nie ma swojego końca.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php