Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

5.08.2011
piątek

Top 5 zawodowych dokonań Jamesa Franco, o których nikt nie wie

5 sierpnia 2011, piątek,

Debiutująca dziś w polskich kinach „Geneza Planety Małp” to dla mediów zajmujących się popkulturą idealny pretekst do wszelkiej maści małpoludzich wyliczanek. W ostatnich dniach natrafiłem już na ranking małp strasznych, zabawnych i tych najbardziej autentycznych. Rozpisywano się o niejakiej małpie z Bielawy (czytałem, Bartoszu!), linkowano scenę z Marleną Dietrich w stroju goryla, a nawet dywagowano nad tym czy Jane faktycznie rozdziewiczyła Tarzana. Słowem, temat został wyczerpany na każdej możliwej płaszczyźnie! Co zaskakujące, niewiele w kontekście filmu pisano o jego obsadzie, zdawkowo wspominając tylko, że główna rola przypadła aktorowi ze „127 godzin” i trylogii „Spider-mana”, jak to ujął jeden z dzienników. Czy James Franco naprawdę jest nikomu nieznaną świeżynką? Sprawdźmy, co w trawie piszczy. Oto pięć faktów z jego filmografii, o których mogliście nie słyszeć, a które definiują go lepiej, niż klepanie formułek o drodze jaką przebył od trylogii Sama Raimiego do nominacji do Oscara.

5. Wspiera niezależnych

Wydawać by się mogło, że po występie w pierwszej części „Spider-mana”, która na całym świecie zarobiła niemal miliard dolarów, czeka go już tylko dożywotnia chałtura w coraz gorszych blockbusterach. Tymczasem Franco skrupulatnie przebiera w scenariuszach, wybierając na ogół festiwalowe, niezależne produkcje znajomych kosztem wielomilionowych gaż w hollywoodzkich hitach. W ostatnich latach zagrał m.in. Allena Ginsberga i Jamesa Deana (jakże adekwatnie!), nawiązał współpracę ze swoim nauczycielem z nowojorskiej uczelni; wystąpił także w „Obywatelu Milku” Gusa van Santa i „Company” Roberta Altmana. Za swe role był nominowany i nagradzany – m.in. Złotym Globem, Emmy i Saturnem.

4. Jest wytrawnym epizodystą

W przeciwieństwie do większości aktorów swego pokolenia, Franco nie ma przesadnego parcia na szkło. Chętnie zgadza się na kurtuazyjne występy u znajomych, autoironiczne epizody i ledwie zauważalne cameos. Część z nich trudno zarejestrować – pojawił się na sekundkę w „Kulcie”, gdy jego kumpel Nick Cage zawitał z ekipą do miasta, mignął w fałszywym zwiastunie montowanym przez Cameron Diaz w „Holiday”, zaś w „Wywiadzie” Steve’a Buscemiego słychać go podczas rozmowy telefonicznej. Jeśli jednak pozwolić mu wypowiedzieć kilka zdań, potrafi zagarnąć dla siebie cały film. Tak było choćby w superprodukcji „Green Hornet”, gdzie długo nic nie przebiło jego trzyminutowej konfrontacji z Christophem Waltzem i „Wpadce”, w której z dystansem zagrał samego siebie.

3. Gra w operze mydlanej

W 2009 roku Franco podpisał kontrakt na występ w 20 odcinkach wyświetlanej od niemal półwiecza telenoweli „General Hospital”. W serialu zagrał niejakiego… Franco, niepokornego artystę z lokalnej bohemy. Jak sam powiedział: Występ w telenoweli przypomina sztukę performance’u, ta zaś jest integralną częścią artystycznego establishmentu. W serialu występuje do dziś, śmiejąc się niejako w twarz wszystkim poważnym kolegom i koleżankom po fachu, którzy podobnej propozycji najpewniej nigdy by nie przyjęli.

2. Okiełznał Nicolasa Cage’a

Cage długo szukał odtwórcy roli żigolaka do swojego debiutu reżyserskiego, niezależnego dramatu pt. „Sonny”. Jako, że większość scen obfitowała w śmiałą goliznę, udziału w niskobudżetowej zachciance Nicka odmówiła większość jego kolegów. Ostatecznie na udział w filmie zgodził się Franco, który do tego stopnia zaangażował się w swą rolę, że przez kilka nocy towarzyszył prawdziwemu striptizerowi, ucząc się jego niecodziennej profesji. Sam Cage, hollywoodzki hulaka i desperado, szybko polubił bezkompromisowość Franco, chwaląc jego oddanie, nieprzewidywalność, ale też… przyjmując kilka zawodowych porad. Do dzisiaj pozostają w dobrych stosunkach, a sam Nick zawdzięcza mu ponoć swe najlepsze role (m.in. w „Adaptacji”).

1. Jest reżyserem

Trudno w to uwierzyć, ale od czasu debiutu w fotelu reżyserskim w 2005 roku, Franco zdążył nakręcić pięć pełnowymiarowych fabuł i cztery krótkometrażówki. Swoje filmy realizuje zazwyczaj za grosze (budżet zamyka się pomiędzy 200 tysiącami a milionem dolarów), ich obieg nie wykracza poza mniej i bardziej popularne festiwale, a on sam grywa w nich swe najlepsze role. Zawodu reżysera nie traktuje przy tym jako quasi-ambicjonalnej rekompensaty, sięgając zazwyczaj po materiał, którego w produkcjach mainstreamowych nikt nie ośmieliłby się przygarnąć. W skromnym reżyserskim dorobku Franco znajdziemy m.in. biografię amerykańskiego poety Harta Crane’a czy historię przyjaźni załamanego pisarza z… małpą w hawajskiej koszuli. Jego filmy wyświetlano do tej pory w Berlinie, Tribece, Vancouver czy Austin, a najnowszy – biografia aktora Sala Mineo – za niespełna miesiąc zostanie zaprezentowany w ekskluzywnej sekcji „Orrizonti” podczas tegorocznej edycji festiwalu w Wenecji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Małpa z Bielawy w Polityce. Mogę umrzeć z uśmiechem na ustach.

  2. i jest studentem, ma już 3 tytuły mgr a niedługo będzie też miał doktorat, Uwielbiam gościa :)

  3. Ja tam dodałabym jeszcze, że wydał tom opowiadań i chyba jeszcze maluje ( chyba nawet na pewno). Ogólnie lubię go bo na większości zdjęć z planu pojawia się z książką w ręku. Ale uważam że byłoby zdecydowanie lepiej gdyby na coś się zdecydował. Żyłabym znacznie spokojniej nie napotykając na niego dosłownie wszędzie.

  4. „Howl”, w ktorym wcielil sie w Ginsberga to ostatnio jeden z moich ulubionych filmow :)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php