Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

7.08.2011
niedziela

Miłość i inne komplikacje [dvd, 5/10]

7 sierpnia 2011, niedziela,

Love and Other Impossible Pursuits, USA, 2009, 115 minut. Reżyseria: Don Roos. Scenariusz: Don Roos. Obsada: Natalie Portman, Scott Cohen, Lisa Kudrow, Lauren Ambrose, Charlie Tahan. Zdjęcia: Steve Yedlin. Muzyka: John Swihart. Dystrybucja na dvd w Polsce: Monolith, 1 czerwca 2011

„Miłość…” Dona Roosa to film z odzysku. Dystrybucji kinowej w Stanach nigdy się nie doczekał, a po premierze na festiwalu w Toronto słuch o nim zaginął. O tym, że wciąż leży na półce przypomniano sobie dopiero po sukcesie „Czarnego Łabędzia”, gdy czołówki gazet zaczęła wypełniać piękna buzia Natalie Portman, jej Oscar, nowy związek i niespodziewana ciąża. Kontrast był idealny – nakręcony w 2009 roku dramat skupiał się na perypetiach młodej kobiety, która zmagać musi się ze śmiercią własnego dziecka. Portale tabloidowe miały więc używanie (co przeniosło się także na Polskę – Filmweb promował całą sytuację nagłówkiem „Natalie Portman w depresji po stracie dziecka”), ale sam film od początku wystrzegał się epatowania sensacyjnością tematu.

Adaptacja popularnej powieści Eyelet Waldman skupia się, jak cała twórczość kontrowersyjnej pisarki i publicystki, na eksploracji rodzicielsko-małżeńskich relacji amerykańskiej klasy średniej. Czy i jak śmierć dziecka może wpłynąć na rozwój szczęśliwego małżeństwa? Jak się z nią pogodzić? O to pyta w „Miłości i innych komplikacjach”, a przynajmniej próbują o to pytać twórcy filmu. Wyprodukowany przez Portman dramat ślizga się bowiem po trudnych zagadnieniach, ale z żadnym nie wchodzi w głęboką polemikę. Na każde pytanie jest tu prosta odpowiedź, każdą sytuację puentuje zręczny banał (np. „Wszystkie wychodzimy w końcu za naszych ojców”).

Wszelkie niedostatki filmu wynagradza jednak (przynajmniej w pewnym stopniu) obecność samej aktorki. Rola w  „Miłości…” świetnie koresponduje z jej występem w innym dramacie z tego samego roku, „Braciach” Jima Sheridana. W obu filmach Portman gra młodą kobietę, której stabilny świat rozbity zostaje przez niespodziewane odejście najbliższej osoby. Porównanie to wypada jednak – przynajmniej początkowo – na niekorzyść Roosa, który w przeciwieństwie do Sheridana, nie potrafi przygasić swojej aktorki.

Pierwsze sceny, w których pojawia się Portman, piękna, świeża i promienna, rzutują na odbiór granej przez nią postaci. Najpierw wierzyć mamy, że właśnie zmarło jej kilkudniowe dziecko, a chwilę później – w retrospekcjach – przekonuje się nas, że posągowej urody aktorka jest szarą, biurową myszką niepewną swego seksapilu. Paradoksalnie, czas działa tu jednak na jej korzyść i to właśnie Portman do ostatnich minut trzyma film w ryzach, sprawnie wypełniając (maskując?) wszystkie niekoherentne wgłębienia.

No i najważniejsze – dziewczynka z „Leona Zawodowca”, nastoletnia Amidala z „Gwiezdnych Wojen”, niepokorna dziewczyna Kar-Waia („Jagodowa miłość”) i Andersona (krótkometrażówka „Hotel Chevalier”) w końcu dorosła. Aktorka skończyła w czerwcu 30 lat. Kolejne role tego wprawdzie nie potwierdzają – w „Thorze”, „Czarnym Łabędziu”, „Sex Story” czy nieznanym jeszcze u nas „Hesherze” i komedii „Your Highness” Portman znów jest mniej lub bardziej zagubioną dziewczyn(k)ą – ale pierwsza lepsza scena z „Miłości…” rysuje pozazdroszczenia godny horyzont dramatycznych ról, które w przyszłości zagra. Czekam niecierpliwie.

Wydanie dvd

Standard. Pięć kanałów, panorama, zwiastun.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. portmann: na bezrybiu i rak ryba…
    ale ja, niestety, tej baby nie trawie…

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php