Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

21.09.2011
środa

Co ogląda Marcin Wrona?

21 września 2011, środa,

Po wakacyjnej przerwie na blog powraca cykl „Co oglądają”, będący próbą zestawienia dwóch światów – kina i filmowej publicystyki. Do każdego „odcinka” zapraszam dwóch gości – przykładowo reżysera i krytyka filmowego, najlepiej prywatnie się znających. „Co oglądają” to forma niezobowiązującej zabawy – pierwszy z gości wymienia obejrzane ostatnio filmy, drugi zaś, korzystając ze skąpego tropu, wzbogaconego o prywatne obserwacje, stara się nakreślić jego skrócony, osobisty portret.

Tym razem o swoich ostatnich seansach opowiada Marcin Wrona, autor nagradzanych w Polsce i na świecie filmów „Moja krew” i „Chrzest”. O komentarz do jego „dziesiątki” poprosiłem Łukasza Maciejewskiego, krytyka filmowego (i teatralnego), publicystę oraz wybitnego znawcę polskiego kina. Przeczytajcie, co dostrzega w zestawieniu reżysera.

Marcin Wrona: Filmy, ktore ostatnio obejrzałem przekładają się na kierunek tego, co dla mnie interesujące w kinie. Lubię odważne poszukiwania i mocne historie. Komercji w ogóle nie oglądam, bo mnie nudzi. Nudzą mnie wciąż powtarzające się schematy. Nie obchodzi mnie to, że kilku kolesi chce zarobić na filmach i wciska mi głupoty. Lubię emocje i dobre aktorstwo oraz przekraczanie pewnych konwencji, tak kina, jak i obyczajowych. W kilku wymienionych niżej tytułach można to zaobserwować. Poza tym niezależność i odwaga zawsze sprzyjają filmom, które najbardziej pamiętam. Obie wersje „Medei” obejrzałem poniekąd zawodowo, ponieważ sam zmagam się obecnie z podobnym tematem.

Dziesiątka Wrony:

1. Peryferie
2. Czarny Łabędź
3. Blue Valentine
4. Do szpiku kości
5. Ładunek 200
6. Medea
7. Medea
8. Kieł
9. Młyn i Krzyż
10. Wygnanie

 

Komentuje Łukasz Maciejewski:

Nie jestem pewien czy lista tytułów przygotowana przez reżysera X albo Y, mówi coś więcej, poza oczywistym – mam nadzieję – faktem, że reżyserzy oglądają filmy. Bardzo różne filmy. Skoro z tego żyjemy, to oglądamy. Ja na przykład w ostatnich dniach obejrzałem „Syberiadę” Konczałowskiego i „Zaklęte rewiry” Majewskiego. Co wcale nie znaczy że ruszam jutro w onucach na Sybir, albo zaczynam staż w pierogarni „U Jędruli”.

Marcin Wrona – mój tarnowski krajan – ogląda dobre filmy. I to jest pierwsze spostrzeżenie. Ale może o złych wstydził się napisać? Nie ma „Cudu nad Wisłą”? – Jak tak można!

Na liście Marcina jest za to frasobliwie, intelektualnie i delikatnie obrazoburczo. Ucieszyłem się, że z myślą o kolejnym projekcie Wrona ogląda „Medeę” Pasoliniego (oraz Von Triera). Oznaczałoby to zmianę estetycznego klimatu, z którym był dotychczas kojarzony. Ale może nakręci „Medeę” skąpaną w „mojej krwi”? Albo „Chrzest Jazona-boksera”?

Z listy wynika także, że Marcin ceni amerykańskie kino – niezależne od łapsk hollywoodzkich producentów: z cygarem i ślinotokiem, za to uzależnione od afektu publiczności Sundance’owej.

„Ładunek 200” to z kolei przykład filmu, który, znając dwie fabuły reżysera, na pewno stanowi dla Wrony swoisty wzorzec estetyczny. I bardzo dobrze: tytuł jest wybitny. Brutalny i przejmujący, ale na krańcu rozpaczy Bałabanowa pojawia się zawsze Herbertowska „czułość”: skierowana do wszystkich przetrąconych, chromych, „skrzywdzonych i poniżonych” (by posłużyć się literackim szlagwortem Dostojewskiego). Niestety, w kinie Wrony tak pojmowanej czułości było dotąd jak na lekarstwo. I dlatego ucieszyła mnie obecność zarówno „Do szpiku kości” jak i „Peryferii”.

Nieco mniej – „Wygnania”, bo to z kolei oznaczałoby kierunek poszukiwań, na którym łatwo się wykoleić. Coś na ten temat wie reżyser tego filmu – Andriej Zwiagincew, odcinający „Wygnaniem” kupony po wybitnym „Powrocie”. Ale paciorek paciorkowi nierówny. Metafizyczna ekstaza debiutu Rosjanina, a la maniere de Tarkowski, z jego pierwszego filmu, zamieniła się w autoparodię. Szlochy, wielkie litery, trzęsawka aktorskiej nadekspresji. Za dużo wszystkiego. Kinu Wrony to na razie nie grozi. Jeżeli czegoś w nim brakuje, to właśnie dystansu, ironii, uśmiechu. Wrona jest zbyt oszczędny w okazywaniu uczuć, emocjonalnie powściągliwy.

Pamiętajmy jednak, że twórca „Chrztu” jeszcze na studiach reżyserskich w Katowicach, nakręcił cierpki, śmieszno-smutny, autobiograficzny film „Człowiek Magnes”. Dopiero potem zaczął (filmowo) boksować, bić i pić. Może wraca do korzeni. Będzie śmiał się i płakał: jednocześnie.

Ale czy naprawdę musi się zmieniać? Nie wiem, może warto być sobą, nawet wbrew ujadającym oponentom. Nigdy nie zadowolimy wszystkich.

Życzę zatem Marcinowi, żeby nie tylko oglądał dobre filmy, ale wyciągał z ich lektury pożyteczne wnioski. Rozwijał się, a nie zwijał. I czasami oglądał jednak również „tę wstrętną amerykańską komerchę”. Jest szkołą zawodowstwa. Oraz kiepskie kino. To szkoła dystansu.

***

Łukasz Maciejewski – dziennikarz, krytyk filmowy i teatralny, współpracownik kilkunastu czasopism (m.in. „Tygodnika Powszechnego”, „Filmu”, „Kwartalnika Filmowego”, „Dziennika”, „Teatru”, „Notatnika Teatralnego” i „Machiny”). W 2009 roku opublikował „Przygodę myśli” oraz – jako współautor – „Tako rzecze… Lem” (Rosja), „Zanussi. Przemiany”, „Krystian Lupa. Rozmowy/Conversations”. W 2010 roku wydał album „Opera Krakowska – spełnione marzenie”. (notka biograficzna za dwutygodnik.com)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Peryferie – duży szacunek, mało kto widział ten film. Ja widziałam i też pisałam o nim. Wyjątkowo smutny i pozostawiający w poczuciu beznadziei. Ogólnie niezła lista.

  2. Świetny pomysł! Podoba mi się bardzo komentarz; przyjacielski, ironiczny, dowcipny z dystanesm, po prostu krytyczny:) Czekam na więcej.

  3. Świetny pomysł na cykl, zawsze mnie ciekawi co inni oglądają. Do dzisiaj się boję „Ładunku 200”, to nie na moją psychikę, ale cieszy nie takie jednoznaczne „Blue Valentine”.

    A na Łukasza Maciejewskiego zawsze można liczyć, właśnie głaszczę „Przygodę myśli”, którą można czytać wyrywkowo i w każdym momencie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Znakomity tekst, świetny komentarz Łukasza Maciejewskiego. Drobna uwaga – chodzi chyba o etiudę „Człowiek Magnes” a nie magnez?

  6. Cieszę się, że temat się podoba! Błąd już poprawiony.

  7. Przy takiej pogodzie bardziej potrzeba magnezu niż magnesu. ;)

  8. Świetny pomysł, gratulacje. I fajnie że na inaugurację udało Ci się pozyskać Łukasza Maciejewskiego, najlepsze filmowe pióro w tym kraju.
    Bardzo mi się podoba lista Wrony i jeszcze bardziej komentarz Łukasza, bardzo w jego stylu. Mocna pozycja na Twoim blogu. Dzięki!

  9. Dzięki, aczkolwiek część z Was nie doczytała pierwszego akapitu – cykl ten już gościł na moim blogu, na krótko, przed wakacjami. W poprzednich odcinkach pojawili się Balbina Bruszewska i twórcy „Jeża Jerzego”: Tomasz Leśniak i Rafał Skarżycki. Tym razem jednak zadyszki nie będzie – kolejny odcinek już wkrótce.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php