Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

25.09.2011
niedziela

Mapa dźwięków Tokio [dvd, 2/10]

25 września 2011, niedziela,

Map of the Sounds of Tokyo, Hiszpania, 2009, 109 minut. Reżyseria: Isabel Coixet. Scenariusz: Isabel Coixet. Obsada: Rinko Kikuchi, Sergi Lopez, Min Tanaka, Manabu Oshio. Zdjęcia: Jean-Claude Larrieu. Muzyka:Dystrybucja na dvd w Polsce: Monolith, 1 sierpnia 2011

Ludzie o słabym sercu nie powinni parać się zabójstwami na zlecenie. Na przykład taka Ryu. Dziewczyna ma pewną rękę, chłodne spojrzenie i… serce miękkie jak aksamit. Wystarczy jedna rozmowa z niespecjalnie przystojnym, ale sympatycznym właścicielem winiarni, by Ryu straciła dla niego głowę. Zlecone zabójstwo traci na znaczeniu. Dziewczyna nagle nie może spać, nad łóżkiem zawiesza sobie wielokrotnie powiększone zdjęcie swego niedoszłego celu i świntuszy z nim w pobliskim motelu.

Koncept fabularny, dość niesubtelnie łączący „Nikitę” z „Ostatnim tangiem w Paryżu” wydaje się spalony na starcie. Przynajmniej w rękach Isabel Coixet, emocjonalnej szantażystki, która od lat pozostaje wierna estetyce filmowego harlequina. „Mapa dźwięków…” przetwarza schemat romansu niemożliwego, który autorka podejmowała już m.in. w „Moim życiu beze mnie”, „Życiu ukrytym w słowach” i niedawnej „Elegii”. O ile jednak ten ostatni film był próbą zmierzenia się z tematem na serio, bez melodramatycznych ozdobników podszytych nastoletnią histerią, tu wracamy do punktu wyjścia – emocjonalnego snuja z pretensją do zbawienia świata.

Coixet nie interesuje sam tylko wątek miłosny. Swoim filmem najchętniej nakreśliłaby znak równości między otwartą Europą a introwertycznym Dalekim Wschodem, dowodząc dumnie, że wszyscy jesteśmy tacy sami – kochamy się i ranimy, a to co w naszym życiu najważniejsze, dostrzegamy dopiero, gdy już bezpowrotnie to stracimy. Przesłanie tyleż uniwersalne, co podszyte tanim banałem.

O wydaniu dvd

Standardowe. Dźwięk pięciokanałowy, obraz panoramiczny. W dodatkach tylko zwiastuny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Byłam (niestety) na tym „arcydziele” w kinie. Koleżanka przepraszała potem, że namówiła mnie na seans :)) Co taki film robił w konkursie głównym w Cannes?!

  2. Nie mam pojęcia, ale wcale mnie to nie dziwi – kiedyś w Wenecji w konkursie pokazali „Survival of the Dead” Romero. :) Trochę działa tu chyba magia nazwiska, choć i to dla mnie jest zaskakujące, bo Coixet od lat kręci ten sam, co raz gorszy film (może z wyłączeniem „Elegii”).

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php