Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

5.03.2012
poniedziałek

Z czego będzie żył Hal Jordan?

5 marca 2012, poniedziałek,

W ostatniej scenie „Green Lantern” Ryan Reynolds i Blake Lively całują się na tle zachodzącego słońca. On ocalił właśnie świat przed zagładą (którą w gruncie rzeczy sam sprowadził), ona… Cóż, powiedzmy, że przez cały czas trzymała za niego kciuki. Zanim jednak Hal aka Green Lantern wzbije się w powietrze, zostawiając ukochaną w niemym zachwycie, powie „Moja nowa praca wymaga częstych podróży. Przez jakiś czas mnie nie będzie”.

Żarcik jest czytelny: jako świeżo upieczony zbawca ludzkości, Hal Jordan stanie teraz przed zupełnie nowymi, (poza)globalnymi wyzwaniami. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przyjmując tę fuchę, nasz bohater w gruncie rzeczy… decyduje się na bezrobocie. Nie da się bywać w odległych galaktykach i wstawać codziennie do pracy, to oczywiste.

Z początkowej fazy filmu dowiadujemy się wprawdzie, że Jordanowi jako tako się powodzi (a przynajmniej powodziło, gdy miał pracę), ale to jego dziewczyna jest dziedziczką firmy, w której wcześniej oboje pracowali. Należy założyć, że to właśnie na nią spłynie obowiązek finansowego wsparcia bezrobotnego partnera, o ewentualnym wychowaniu potomka nie wspominając. A ona jeszcze się z tego cieszy. Iron Man by tego lepiej nie wymyślił! Halu Jordanie, zaimponowałeś mi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php