Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

6.03.2012
wtorek

Zakazane imperium [9/10]

6 marca 2012, wtorek,

Jako analiza narodzin współczesnej Ameryki, „Zakazane imperium” idzie ramię w ramię z takimi klasykami, jak „Pewnego razu w Ameryce” czy „Ojciec chrzestny”. Serial ma iście gangsterskie korzenie – jego pomysłodawcy, scenarzysta/producent Terence Winter i reżyser/producent Tim Van Patten zrealizowali wcześniej przebojową „Rodzinę Soprano”, w rolach głównych obsadzono aktorów kojarzonych z nurtem crime drama, zaś całemu przedsięwzięciu patronuje sam Martin Scorsese. Połączenie doświadczenia, precyzji i wizjonerstwa procentuje na ekranie – już pilotowy odcinek, gościnnie wyreżyserowany przez Scorsesego, to arcydzielna miniatura, w której nie oglądamy zwyczajowego upadku, a zaledwie pęknięcie na przestępczym, budowanym latami imperium.

Serial zaczyna się dokładnie tam, gdzie „Ojciec chrzestny” Coppoli się kończył – grupa ambicjonalnych młodziaków przejmuje wpływy starszyzny. A przynajmniej tak im się wydaje, bo oto przed nimi wrota do świata, w którym trudno postawić kropkę – każdy jest w coś uwikłany, jakoś powiązany, a jeden rozlew krwi ciągnie za sobą następny.

Główny bohater, skorumpowany polityk Enoch „Nucky” Thompson (rola życia Steve’a Buscemiego) wie, że Atlantic City, którym od lat nieformalnie zarządza, powoli wymyka mu się z rąk. Gdy rząd wprowadza prohibicję, haracze i wymuszenia przestają wystarczać – znacznie większe pieniądze można zarobić na przemycie gorzały. Problem w tym, że nie tylko on zauważa tę sposobność. Jego zaufany człowiek, młody Jimmy Darmody (Michael Pitt), nieoczekiwanie zabija kontrahentów Nucky’ego z Chicago, kradnąc ich dolę. To początek końca, pojedynczy błąd, który nieodwracalnie wpłynie na dotychczasowy układ rzeczy: bossowie z Chicago upomną się o swoje, federalni zaczną węszyć, a w zwartych dotąd szeregach pojawią się szkodliwe ambicje.

„Zakazane imperium” to pierwszorzędny, po mistrzowsku rozegrany (postaci są ambiwalentne, timing bezbłędny, a całość polana humorem czarnym jak smoła) dramat gangsterski, ale nie tylko – to także wnikliwa panorama „szalonych lat dwudziestych”, które na dobre ukształtowały dzisiejszą Amerykę. Tłem dla mozaikowej fabuły (pierwszoplanowych bohaterów jest tu kilkunastu, tyleż samo wątków) są istotne zagadnienia tamtego okresu – rozkwit przestępczości zorganizowanej, początki feminizmu, obyczajowa degrengolada. Gdzieś w tle, jeszcze daleko, ale już wyraźnie, majaczą pierwsze symptomy Wielkiego Kryzysu.

Winter, Van Patten i Scorsese dość jednoznacznie diagnozują jego przyczynę – oto mityczna, w rzeczywistości licha „kraina możliwości”, która niespodziewanie dla wszystkich nie udźwignęła skumulowanego amerykańskiego snu wyrzutków.

***
Tekst ukazał się także w Portalu Filmowym, gdzie można znaleźć także moją obszerną opinię o wydaniu blu-ray.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php