Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

11.03.2012
niedziela

Wspomnienia: W matni

11 marca 2012, niedziela,

Znacie opinię, że „Przerwana lekcja muzyki” to żeńska wersja „Lotu nad kukułczym gniazdem”? Idąc tym tropem, „W matni” można czytać jako dziewczęce „Midnight Express”. I nie będzie w tym cienia przesady. To nieco już leciwy film, nakręcony w roku 1999, czasach kiedy to Claire Danes była ładniejsza od Kate Beckinsale (dacie wiarę?). Jonathan Kaplan, będąc u kresu swojej reżyserskiej kariery (przynajmniej jeśli chodzi o produkcje kinowe), zrealizował jedną z wielu przygodowych bajeczek ku przestrodze amerykańskiej młodzieży, jakie wypełniały wówczas mainstream.

Pod kątem realizacji „W matni” niczym się nie różni od „Niebiańskiej plaży” – ilustracyjne pioseneczki przeplatają się tu z „nieprzyjemnościami” (karaluchy, fu! niewygodne materace, oj!) niecywilizowanego świata, a upodlone bohaterki zawsze są pierwszej świeżości.
Tu, w przeciwieństwie do „Midnight…”, złapane na przemycie sporej ilości narkotyków bohaterki są niewinne. I to w zasadzie ustawia całą opowieść. Jednowymiarowość racji pozbawia film właściwego ciężaru podjętej tematyki. Dziewczynom wolność się należy, kropka. Ale żaden to głos w sprawie  korupcji i dysfunkcyjności prawa gdzieś na krawędzi świata, a jedynie infantylna, melodramatyczna opowiastka, w której główny złoczyńca posługuje się… anagramem swojego nazwiska, a odkupienie można uzyskać odświętną przemową przed miłościwym władcą.
Sporo tu umowności, sporo banału. Całość jest gładka, schludna, oklejona trochę zapomnianymi już przebojami Sary McLachlan i Sary Brightman, w sam raz na wiosenne wspominki (widziałem to w kinie, w kwietniu 2000 roku, yay!). Wtedy, jak miałem 15 lat, nawet mi się podobało.
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. doskonale pamiętam ten film zwłaszcza scenę gdy okazało się, bohaterkę Kate Beckinsale boli głowa bo jak spała na ziemi w więzieniu to przez ucho wszedł jej do głowy karaluch! Jak dla mnie trauma na całe życie, że mi coś do ucha wejdzie… :)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php