Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

19.03.2012
poniedziałek

Stara Alicja

19 marca 2012, poniedziałek,

W Hollywood obowiązuje niepisana zasada: jeśli nie wiesz, jak powiedzieć widzowi, że akcja Twojego filmu toczy się w latach 90., puść mu Alice in Chains. Dlaczego? Bo czasoprzestrzeń wciąż jeszcze w miarę bliską naszej, czyli bardzo do niej podobną, najprościej dookreślić właśnie poprzez muzykę. Poszczególne jej trendy starzeją się w kinie szybciej, niż moda czy technologia, a grunge jest dziś najbardziej rozpoznawalnym reliktem muzycznym tamtej dekady – bardziej niż pop, nu-metal, skate punk i rap razem wzięte.

Dlatego na kutrze w „Gniewie oceanu” (film z 2000, akcja toczy się w 1991) słucha się „Man in the Box”, a żołnierze z „Helikoptera w ogniu” (odpowiednio: 2001, 1993) ruszają do boju w rytm „Right Turn”. Gdy śledczy z serialu „Dowody zbrodni” wracają do sprawy z 1994 roku (odcinek z 2006), w tle słychać „No Excuses”, zaś próba nawiązania do tamtych lat w „Terminatorze: Ocaleniu” z 2009 kończy się tym, że melodia „Rooster” dobiega nas ze zdezelowanego radia szybciej niż obowiązkowe „You Could Be Mine” Gunsów. O Alicji rozmawiają też bohaterowie „Fringe” czy „Californication”, oczywiście w odpowiednim retro-kontekście. Przykłady można mnożyć.

Dlaczego akurat ten zespół, a nie Nirvana, Pearl Jam czy Soundgarden? Kalkulacja wydaje się prosta: pierwszy jest zbyt nachalny (to jak osadzić film w erze disco i podkreślić to piosenką Bee Gees), drugi od 20 lat gra to samo, przez co zatracił swoją charakterystyczną „przystań” w czasie, a trzeci niespodziewanie stał się dla mainstreamu zbyt awangardowy. A jeśli nie Alicja, to co?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. teza teza teza :)
    Soundgarden nie był w ogóle awangardowt
    grunge mial największą sławę, ale tylko gdybyś mówił o Nirvanie można by się zgodzić, że przebija te wymienione przez ciebie gatunki razem wzięte, bo nu metal i old shool rap są tak samo charakterystyczne, coś takiego jak skate punk to ja nie wiem co to jest (czytaj: szufladka dla nieistniejącego gatunku)
    no i zapomniałeś o dance :D

  2. Bzdury, że Pearl Jam od 20 lat gra to samo. Kolego, uważasz, że albumy: Vitalogy, No Code i Backspacer zawierają podobną muzykę? Posłuchaj jeszcze raz tych płyty i dopiero wtedy zabieraj głos. Wydaje się właśnie na odwrót. Muzyka Pearl Jam dotyka i przetwarza tak wiele gatunków, że już nie sposób kojarzyć jej tylko z grungem czyli latami 90-tymi.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php