Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

15.06.2012
piątek

Szepty [7/10]

15 czerwca 2012, piątek,

Lubicie historie o duchach? Oby, bo oto przed wami kolejna – tym razem z Wielkiej Brytanii. Bohaterką tej opowieści jest Florence Cathcart, publicystka wyspecjalizowana w dekonspirowaniu spirytystów-szarlatanów. Jest rok 1921, okoliczności sprzyjają więc oszustom – wielu ludzi wciąż jeszcze szuka u nich informacji o swoich bliskich, zmarłych lub zaginionych w trakcie I Wojnie Światowej. Także Florence kogoś straciła, dlatego w swojej krucjacie przeciwko siewcom fałszywej nadziei jest nieubłagana.

Jak to jednak w opowieściach o duchach bywa, bohaterka dostaje w końcu zlecenie, które wywróci jej poglądy do góry nogami. Zaczyna się niepozornie – odwiedzinami nauczyciela, twierdzącego, że w położonej na odludziu szkole objawia się duch zmarłego niedawno ucznia. Florence wyrusza więc w podróż, przeprowadza środowiskowy wywiad, rozstawia swoją aparaturę i… wtedy właśnie zaczynają dziać się rzeczy, które trudno jej połączyć z dotychczasowymi doświadczeniami. Czy w szkole naprawdę straszy?

Debiutujący na dużym ekranie reżyser Nick Murphy nie dodaje wiele nowego do wytartej już nieco konwencji, ale za to bardzo zgrabnie wykorzystuje jej schematy – jego opowieść to klasyczne przeciąganie liny pomiędzy sceptycznym a dogmatycznym postrzeganiem świata, podbite nadzieją w istnienie sprawiedliwej siły, potrafiącej rozliczyć (lub rozgrzeszyć) nas z popełnionych błędów. Nie jest w tym kontekście żadną niespodzianką, że rozwikłanie filmowej łamigłówki w sposób ścisły wiąże się z wypartą przeszłością Florence, dopominającą się o należny rachunek sumienia.

Murphy wie, że tak ograna historia musi mieć przynajmniej jeden przekonujący element, dlatego środek ciężkości umieszcza na barkach grającej Florence Rebeki Hall. Dla 30-letniej brytyjskiej aktorki jest to pierwsza główna rola po znakomitych epizodach w „Prestiżu”, „Vicky Cristinie Barcelonie” czy „Mieście złodziei”, ale z nową dla siebie sytuacją radzi sobie znakomicie. Wiarygodnie uwarunkowana postać Florence jest trzonem całej opowieści – Hall z gracją i empatią odgrywa rolę kobiety zmuszonej do przewartościowania całego światopoglądu i pogodzenia się z gorzką prawdą o własnej przeszłości.

Skojarzenia z występem Nicole Kidman w „Innych” są tu bardziej niż oczywiste, a choć rola Hall nie jest tak spektakularnie zniuansowana, to w sposób porównywalny pozwala odczuć piętrzącą się w każdym zakamarku grozę. Film Murphy’ego, już bez postaci Florence będący sprawnie skonstruowanym straszakiem, awansuje tym samym do zaszczytnego i w gruncie rzeczy dość wąskiego grona horrorów, których główna płaszczyzną jest – uproszczona, ale jednak – psychologia. I tylko pytanie pozostaje to samo: ile potrzeba, by uwierzyć?

***

Recenzja opublikowana także w Wirtualnej Polsce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. w „Prestiżu”, „Vicky Cristinie Barcelonie” i „Mieście złodziei” nie zagrała epizodów, to były raczej role drugoplanowe. Zwłaszcza w dwóch ostatnich. Poza tym pełna zgoda. Niby wszystko już gdzieś było, ale liczy się wykonanie – tutaj, świetne.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php