Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

9.11.2012
piątek

Pokłosie [6/10]

9 listopada 2012, piątek,

Maciej Stuhr i Ireneusz Czop

„Pokłosie” to film, jaki w któryś ze swoich gorszych dni mogliby zrealizować Wojciech Smarzowski czy Fabrice du Welz. Wystarczająco przysadzisty realizatorsko i na tyle sugestywny w wymowie, by prowokować porównania, ale zbyt banalny i sformatowany, by im dorównać. Zaskakujące jednak, że film ów – zwarty, jątrzący  – wyszedł spod ręki Władysława Pasikowskiego, siewcy sensacyjnego kiczu lat 90.

Paradoksalnie, niewiele się pod tym względem zmieniło. Pasikowski wraca na duży ekran odmieniony, ze swoim najlepszym od czasu „Psów” filmem, ale to wciąż ten sam facet, który zrobił także „Reich” i „Operację Samum”. Różnicę wyznacza poziom realizacji. Jeśli przed kilkunastu laty Pasikowski tylko podglądał i przetwarzał, często nieumiejętnie, amerykańskie szablony gatunkowe, tu doprowadził je do perfekcji. Chwiejne zbliżenia, nieuchwytne dalekie plany, zamaszysta inscenizacja – Pasikowski wpycha do swojego filmu całą gatunkową ikonografię, od westernu poczynając, na horrorze kończąc. Jednocześnie jest to film, w którym nie zabrakło myślowych szablonów – obraz wsi wystrugany został z ogorzałych gąb pijaczków i zawistnych spojrzeń podjudzaczy, w język filmu wpisane są m.in. postacie cynicznego komendanta czy wszystkowiedzącej pustelniczki, zaś kulminacja odbywa się obowiązkowo w rzęsistym deszczu.

Najbardziej oczywistym skojarzeniem filmowym jest dla „Pokłosia” znakomity, nakręcony w 1955 roku „Czarny dzień w Black Rock” Johna Sturgessa. Jestem przekonany, że Pasikowski ten film widział. Zgadza się wszak większość detali: mała mieścina, bohater z zewnątrz, ponury, podbity rasizmem sekret z przeszłości. Tam fabuła rozgrywała się w pustynnym słońcu, tu – w błotnistej chlapie, tam bohater działał sam, tu inspiruje go własny brat, ale w obu przypadkach chodzi o to samo: walkę ostatniego sprawiedliwego z – jak to ujmuje Pasikowski – kurewstwem tego świata, z którym nic nie da się zrobić, ale i nie trzeba przykładać do niego ręki.

W przeciwieństwie jednak do bezkompromisowego, odważnego na swe czasy filmu Sturgessa, „Pokłosie” za bardzo zawierza swej oprawie, by nośny temat – film jest symbolicznym odniesieniem do pogromu Żydów w Jedwabnem – stał się czymś więcej niż tylko pustym manifestem. To, podobnie jak w przypadku „Green Zone” Paula Greengrassa, przypadek filmu, który powstać musiał, ale pozwolił skrępować się narzuconą mu tematyką. No bo cóż z tego, że u Greengrassa wszystko dopięte było na ostatni guzik, skoro z oczywistej dla każdego sprawy (czyli faktu, iż po interwencji zbrojnej USA w Iraku nie odnaleziono tam broni jądrowej, która była jej bezpośrednim powodem) zrobiono punkt kulminacyjny?

Kluczem do „Pokłosia” jest nagroda, jaką Pasikowski zdobył w Gdyni: wyróżnienie za „ujęcie traumatycznego tematu w formie, dzięki której ma on szansę dotrzeć do młodej publiczności”. I dlatego, choć zwycięża on ideologicznie, kręcąc wciąż niewygodny dla narodowej świadomości film o dokonanej przez Polaków czystce etnicznej, to zawodzi na polu czysto filmowym, oddając w nasze ręce rzecz, która bardziej nadaje się do szkolnej świetlicy, niż na światopoglądowe katharsis.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. „…w rzęsistym deszczu.”
    kurosawa dla ubogich? ciekawe czy n.p anglicy to kupia…

  2. Geengrass nakrecil rowniez United 93 – film w którym final tkaze byl znany od poczatku, a jednak ogladalo sie go z zaparym tchem. Czyli mozna:>

  3. Ha, słuszna uwaga! Z tym, że w „Locie 93” z tej oczywistości nie robi się – jak w „Green Zone” – szokującej kulminacji.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Film do szkolnej świetlicy”?! Proszę wybaczyć, ale Pan nie wie, o czym pisze… Szkoły na 100% pójdą na „Bitwę pod Wiedniem”, jak wcześniej poszły na „Bitwę warszawską”, „Pana Tadeusza” etc. Polska szkoła i taki film? Może za 20 lat…

  6. Ku przestrodze… / oglądaczom filmów pana Pasikowskiego /

    Po latach
    przeszłość jest komiksem
    sceną fantazji narratora
    raz jest Edenem utraconym
    lub księstwem Nabuchodonozora
    czas co upłynął
    stracił ostrość
    ocenzurował ciemną stronę
    przeszłość jest dziś koncertem życzeń
    gdzie każdy widzi
    własną stronę
    w książkach znikają te obrazy
    które wydawcom nie pasują
    zostają tylko epizody
    które się dobrze komponują
    podobną pamięc mają ludzie
    żyjący z brudów polityki
    dyspozycyjni historycy
    których tak łatwo pieniądz kupi
    to oni grzebią w epizodach
    na drugiej stronie ich księżyca
    ta strona tonie w wiecznych mrokach
    a na niej pamięć kozły fika
    jak czytasz dzieła takich mistrzów
    to cię zalewa krew zatruta
    ich lustro jest jak panoptikum
    gdzie scenografia nas ogłupia
    oni swe prawdy nam sprzedają
    i chcą
    by były nasze własne
    fakty już tam niewiele znaczą
    kto jest silniejszy
    ten ma rację
    czy się doczekam takich czasów gdy inteligent będzie wolny
    a nie najmitą będzie zwykłym jak płatny pies medialnej wojny

    Wojciech K.Borkowski

  7. Muszę to napisać, bo widzę że nikt inny nie miał chęć, to jedyna jak na razie recenzja tego filmu, która skupia się nie na ideologi (takiej czy innej), ale na samy rzemiośle filmowym. I tak powinno być.

    Widzę, że też tak jak ja uznajesz Jedwabne z czystkę etniczną, zawszę mi się to kojarzyło z tym co działo się w Afryce między Tutsi i Hutu. I podobno, żyjemy w bardziej cywilizowanym zakątku globu.

  8. Film wart obejrzenia ze wzgledu na temat, który porusza. Ale… dlaczego 90% wsi wygląda jak psychopaci? W pogromach brali udział nasi dziadkowie – wiekszość z wyglądu bardzo sympatyczna, sprawdzcie na rodzinnych zdjeciach, to własnie oni. Pokazanie w filmie tych sympatycznych twarzy zdolnych do potworności byłoby dużo bardziej porażajace niż twarzy psychopatów , po których i tak spodziewamy sie najgorszego…

  9. Zadnego filmu Pasikowskiego nie widzialem, ale ten zobacze, kiedy trafi na szwedzkie ekrany.@Borkowski- Na druk jeszcze za wczesnie, prosze poczytac Szpota

  10. Film ze względu na tematykę na pewno nie uniknie upolitycznieniu. Znowu poruszy konflikt. Padną zarzuty, że znowu popadamy w masochistyczną, antypolską stylistykę wiecznego przepraszania; że to wszystko jest inspirowane przez Żydów itd. Z drugiej strony będą zarzuty, że Polska historia jest upiększona, mitologizowana i każdy, kto film krytykuje jest narodowym oszołomem.
    Zatem, ani nie można będzie powiedzieć, że film jest dobry, bez usłyszenia (choćby pośrednio) zarzutu, że jest się żydofilem i antypolakiem; ani nie będzie można powiedzieć, że film jest kiepski, bez usłyszenia (j.w.) zarzutu, że jest się faszystą.
    Dobrze, że są miejsca, gdzie tego typu produkcje podlegają merytorycznej ocenie. Pozdrowienia dla redaktora.

    Slowikozofia.pl – Rozważania o wolności i ateizmie | Blog Szymona Słowika
    http://www.slowikozofia.pl

  11. jestem wlasnie na festiwalu filmow krotkometrazowych w berlinie;
    w zwiazku z tym pytanie:
    nie zna pan jakiego blogu, gdzie moglbym na ten temat puscic wodzy krytyce,
    bez obawy, ze beda mi sie czepiac ogonkow?

  12. Madry i pozyteczny list p.Pasikowskiego do red. Moniki Olejnik dot. „Poklosia” w. GW.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php