Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

13.01.2013
niedziela

Na marginesie: 07 zgłoś się

13 stycznia 2013, niedziela,

„07 zgłoś się” to ciekawa kronika późnego PRL-u. Zaczyna się w roku 1976, Polską szarą i brudną, kończy w 1987, zdjęciami plenerowymi w Nowym Jorku i Zurichu. Z czasem mięknie towarzysząca serialowi ideologia – im bardziej niestabilny staje się ustrój, tym więcej wyrozumiałości pojawia się dla kapitalistycznej zarazy. Zachód oczywiście jest zły z samej definicji – to tam uciekają, lub stamtąd wracają, najwięksi zwyrodnialcy, kombinatorzy i manipulatorzy. Jeśli ktoś ma kurtkę z amerykańską flagą, tatuaż z logiem Coca-Coli czy zagraniczną walutę, z miejsca oznacza to ideologiczne zepsucie. Zabawny jest zwłaszcza „nowojorski” wstęp do jednego z odcinków, kiedy lektor w kilku zdaniach opisuje miasto, a następnie przechodzi do wstrząsającej statystyki dokonywanych tam morderstw.

Ale im bliżej lat 90., im więcej „zła tego świata” doświadcza porucznik Borewicz, tym więcej pojawia się momentów skupienia, wyciszenia. Ba, dialogu. Scenarzyści potrafią dowalić Kościołowi, wtedy utożsamianemu z opozycją, ale też nieśmiało przemycać krytykę MO. I tylko jedno się przez tych 11 lat w ogóle nie zmieniło – stosunek scenarzystów do kobiet. W „07 zgłoś się” są ich tylko trzy rodzaje: dziwki, idiotki i złodziejki. Jeśli są piękne, to od razu podporządkowane mężczyźnie. Jeśli „niezależne” (w cudzysłowie, bo to tylko ułuda niezależności, jakiej definicję znamy dzisiaj), to kupczą ciałem. Jeśli wysoko postawione, to pozbawione kompetencji. Ot, kult PRL-wskiego mężczyzny ponad wszystko.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php