Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

20.02.2013
środa

7 najlepszych komiksów 2012

20 lutego 2013, środa,
Nie jestem pewien, czy przeczytałem wystarczającą ilość albumów i czy w ogóle mam ku temu odpowiednie kompetencje, dlatego zamiast tworzyć jakąś wielce kontrowersyjną listę najlepszych komiksów minionego roku, postanowiłem wyszczególnić te, które – po prostu – najbardziej mi się podobały.

Kolejność przypadkowa.

Bez końca
Gdyby William S. Burroughs tworzył komiksy, wyglądałyby pewnie tak, jak ten. Znakomity debiut Pawła Garwola i Romana Lipczyńskiego splata w sobie obsesyjne przywiązanie do detalu i paranoje wynikające z codziennej rutyny, ale jednocześnie jest to twór autonomiczny, zatopiony w tłumionych lękach pokolenia dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestoparolatków. Dla mnie debiut roku.

Rozmówki polsko-angielskie
Autobiograficzny cykl anegdot zarobkowych z Wielkiej Brytanii, gdzie debiutująca tym komiksem Agata Wawryniuk udała się przed laty z przyjaciółmi. Czasem bywa śmiesznie, czasem strasznie, ale niczego nie dyktuje tu – w przeciwieństwie do kilku głośniejszych rozliczeniówek tego typu – żal czy złość. Wspaniałe są za to detale – Wawryniuk celnie i sumiennie, choć rzadko w krzykliwy sposób, tropi absurdy brytyjskiego rynku pracy i polskiej nań inwazji, a pomysłowe kadry często służą jej za zręczną metaforę. Gdyby w Polsce istniał komiks „środka” (bo nie oszukujmy się, to u nas wciąż ekskluzywna, kulturalna nisza), tak właśnie mógłby wyglądać.


Zabójczy żart
Powrót Mrocznego Rycerza

Dwa mega-ważne wznowienia, które przypomniały na chwilę rewoltę, jakiej pod koniec lat 80. dokonali w uniwersum Batmana Frank Miller i Alan Moore. „Zabójczy żart” to zdecydowanie najciekawsza i w gruncie rzeczy dość definitywna próba zgłębienia zwichrowanej psychiki Jokera, zakreślająca głęboką dychotomię pomiędzy nim a Batmanem. „Powrót…” zaś, drapieżnie narysowany i nowatorsko opowiedziany, bez pardonu burzy mity, jakie narosły do tego czasu wokół samego Nietoperza.

Baby’s in Black
„Maleństwo w czerni” przenosi nas do deszczowego, wypranego z kolorów i zadurzonego we francusim egzystencjonalizmie Hamburga lat 60., gdzie początkująca fotograf Astrid Kirchherr zakochała się w Stuarcie Suttcliffie, basiście nieznanego wówczas zespołu The Beatles. Tonacja jest tu uzasadniona: historia ma tragiczny finał, ale sposób, w jaki mierzy się z nią autor, pozbawiony jest histerii i patosu. W pierwszej kolejności jest to opowieść o buncie, młodości, miłości i muzyce, dla których ulotność jest po prostu niechcianym, choć nieodzownym towarzyszem.

Habibi
Mam słabość do tzw. „dzieł życia”. Opasły album Craiga Thompsona niewątpliwie do takich należy – blisko 700 stron, 7 lat pracy, dopracowane do najdrobniejszego detalu ilustracje i misternie zapleciona fabuła. Pomimo przyznania tytułowi nagrody im. Willa Eisnera, pojawiły się głosy, że nie jest to komiks kompletny, a ambicje przerosły nieco autora i jego życiowy projekt. Dla mnie nie ma to znaczenia – orientalna baśń Thompsona na kilka wieczorów wchłonęła mnie do swojego specyficznego, bogatego świata.

Rycerze świętego Wita
Za serce chwyta już przedmowa, w której siostra autora dziękuje mu za piękne wspomnienia dotyczące ich dzieciństwa i, przede wszystkim, chorego na epilepsję brata. Na blisko 400 stronicach David B. snuje opowieść o wieloletnich zmaganiach rodziny z jego chorobą. I być może nie byłoby w tym nic przesadnie wyjątkowego, gdyby nie to, że wspomnienia sklejone są tu zarówno z prostych faktów i kolorowych anegdot, jak i dziecięcej fantazji i wyimaginowanych światów. „Rycerze…” to wspaniała opowieść o zwalczaniu smutnej rzeczywistości własną wyobraźnią – to właśnie ona najczęściej dawała autorowi motywację do działania.
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php