Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

6.04.2013
sobota

Spring Breakers [8/10]

6 kwietnia 2013, sobota,


„Spring Breakers” tylko na pozór korzysta z tego samego mechanizmu, co pastiszowa „Pirania” sprzed paru lat – negacja poprzez eskalację ma być formą satyrycznego komentarza, krytyką bezmyślnego hedonizmu, tętniącego w rytm upadłej popkultury. Ale tam, gdzie Alexandre Aja z dzikim uśmiechem mielił swoje armatnie mięso, Harmony Korine otwiera puste, wypłukane z życia skorupy. I, podobnie jak wcześniej Oliver Stone w „Urodzonych mordercach”, nie robi tego z pogardliwą wyższością. Raczej się im przygląda, próbuje zrozumieć, dosięgnąć ich ciągłego pragnienia bezgranicznej pustki.

Korine przemawia w tym celu językiem popkultury – zapętlonej, autodestrukcyjnej siły, będącej raczej sugestywnym środkiem wyrazu, niż kluczem do całego filmu. Czasem z niej drwi (postać rapera-gangstera-pozera, granego przez Jamesa Franco), kiedy indziej celebruje, ale nigdy nie stawia pod pręgierzem bezpośrednich oskarżeń. Mieszając ostentacyjny kicz z bezwstydną fascynacją, narracyjną repetycję z kompulsywnym, chaotycznym teledyskiem, Korine dowodzi, że kultura masowa jest płaszczyzną, w którą wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, wrośliśmy.

Dziś nie ma już od niej ucieczki – w tym kalejdoskopie motywów, impresji i doznań prędzej czy później znajdziemy coś, cokolwiek dla siebie. Nieważne, czy będzie to subtelnie nawiązujący do „Człowieka z blizną” finał, czy fortepianowa wersja przeboju Britney Spears.

Na tym jednak film Korine’a się nie kończy.

40-letniego dziś reżysera od zawsze interesowały opowieści o jakimś końcu, bezpowrotnym przekraczaniu tej czy innej granicy. Już w debiutanckim scenariuszu do „Dzieciaków” Larry’ego Clarka bez pardonu opowiadał o brutalnej (i w pewnym stopniu świadomej) utracie niewinności, tu zaś decyduje się na dopisanie do tej historii pewnego – oczywiście dość luźnego – post scriptum. Co by było, gdyby dorosłość nigdy nie nadeszła?

Bohaterki jego filmu są już na studiach, ale ich życiowy kompas wciąż nie wskazuje żadnego kierunku. Dziewczyny podczas wykładów myślą tylko o nadchodzącej przerwie wakacyjnej, plażach i używkach Florydy, z dala od swojego – jak same mówią – szarego i nudnego życia w mieście. Ale nawet im, jak się okazuje, grozi pewna utrata. Być może najbardziej dotkliwa, bo zarazem ostateczna – złudzeń.

„Mam złe przeczucia, chcę wracać do domu” – stwierdza w pewnym momencie jedna z nich. Nie bez powodu. U wiecznie sceptycznego Korine’a sen o nieskończoności nigdy się nie ziści, pozostanie – jak w westernowej przypowieści o „Butchu Cassidym i Sundance Kidzie” – ulotnym triumfem i tymczasowym złudzeniem, na zawsze uwiecznionym na celuloidzie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Nie wiem czy redaktor o tym słyszał, czy może nie powiedzieli mu w szkole, że dobre recenzje nie zdradzają końca filmu. Dziękuję Panu redaktorowi za zepsucie seansu mi jak i wszystkim, którzy oglądali „człowieka z blizną”

  2. Nie popadajmy w przesadną histerię. Napisałem wyraźnie, że tylko „nawiązuje”, co więcej: „subtelnie”. Nie napisałem za to, że nawiązuje bezpośrednio do finału. Proszę czytać ze zrozumieniem.

  3. „Mam złe przeczucia, chcę wracać do domu” – rzeczywiście głęboki cytat. Głęboki jak cały film. Ja ze swojej strony dodałabym jeszcze „moja cipka robi się mokra” (gdy jedna z bohaterek wącha plik banknotów). Ten film to nic innego, jak maskowanie braku głębi podskakującymi piersiami w slow motion. Do subtelności daleko. Wulgarny, bez przekazu, brzydko zrobiony. Ale fajnie go reklamują na różnych portalach, więc na pewno odniesie sukces.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czasami warto wejrzeć pod tę wierzchnią warstwę. Nie wszystko jest tym, czym się w pierwszej chwili wydaje.

  6. Wczoraj byłam na tym filmie w kinie – nie polecam. Przez pierwsze półgodziny miałam wrażenie, że to film o cyckach. Po co tego tyle? Kolejną godzinę czekałam na rozwój akcji – nie doczekałam się. Wynudziłam się jak nigdy. Nie doszukiwałabym się drugiego dna tam gdzie go nie ma – ten film to szmira.

  7. Wczoraj byłem. Skojarzył mi się właśnie z „Urodzonymi mordercami” tylko dwadzieścia lat później. Będzie się podobał, jeżeli właśnie „Urodzeni mordercy” się podobali.
    Drugie skojarzenie to „Kids”. Po prostu film o dzisiejszych dzieciach, młodych ludziach, o ich wychowaniu, charakterze, potrzebach i o tym co dali im ich rodzice, szkoła, może kościół. Oczywiście nie o wszystkich dzieciach. O tych, które piękne życie kojarzą z „odlotem”, maksymalną zabawą, zaprzeczeniem poświęceniu pracy, pracoholizmu, oszczędzania. Może właśnie te dzieci mają dziadków sknerów, a ich rodzice są ciągle nieobecnymi pracoholikami, którzy porzucili psychicznie swe potomstwo, bo praca jest ważniejsza (czytaj łatwiejsza od wychowania dzieci).
    Czy sytuacja na filmie nie jest podobna do historii, która ostatnio wydarzyła się w Rzeszowie lub w Przemyślu?
    Polecam, polecam, polecam.

  8. ojojoj wiem, że Spring Breakers można zarzucić dużo dużo, ale totalnie nie zgadzam się z opinią, jakoby to był film brzydko zrobiony. Jest piękny. Kolorowy. Cudowne scenerie i świetne ujęcia. Wizualnie bym dała mu spokojnie 9/10. O reszcie się nie wypowiadam, bo ile ludzi tyle interpretacji.

  9. Pan Korine ostatnio jakby mniej pije i mniej cpa… ostatnio widzialem go na (pierwszej) projekcji „Spring Breakers” w Nashville (zamieszkuje tutaj z zona [zagrala w tym filmie] oraz dzieckiem). Film niezle zrobiony, ale – w sumie – wtorny…

  10. Wreszcie jakieś pozytywne odczucia!

  11. To nie jest film wtórny. Nigdy nie powstał tak piękny wizualnie film z takim obrazem rzeczywistości i pokolenia Y i z taką muzyką Cliffa Martineza i Skrillexa (kto by pomyślał, że będą jeszcze z niego ludzie :D) dla mnie to film wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Chce go zobaczyc jeszcze raz, Czekam az wyjdzie na DVD :)

  12. mnie się ten film podobał. początkowo miałam mieszane uczucia i musiałam go trochę „przetrawić”, ale koniec końców wielki plus. Szczególnie zgranie perfekcyjnej warstwy wizualnej z treścią. Szkoda tylko, że „Spring Breakers” nie ma wyższej kategorii wiekowej – w kinie widziałam wielu zbyt młodych ludzi, którzy nic z filmu nie wynieśli, niektórzy w ogóle wychodzili w trakcie…

  13. Dobrze, że istnieją takie fora jak to. Teraz będę wiedziała, że nie ma co tracić czasu na oglądanie tego filmu. Zupełnie nie trafiłby w mój gust. Chociaż może kiedyś się skuszę – czasem filmy lubią nas zaskakiwać:)

  14. Film o bardzo potrzebnej tematyce, pokazanej w sposób rozrywkowy a więc nudzić sie nie będziecie. Polecam!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php