Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

17.05.2013
piątek

Hipnotyzer [4/10]

17 maja 2013, piątek,

Trwa moda na skandynawskie kryminały. Do kin trafił kolejny reprezentant tego gatunku – adaptacja popularnego „Hipnotyzera” Larsa Keplera.

Filmowa wersja perypetii komisarza Linny dowodzi jednak, że tego typu historie poza papier na ogół nie powinny wychodzić. Kluczem do detektywistycznych historii z północy są bowiem rozległe didaskalia – mając do dyspozycji kilkaset stron, autor powieści może pozwolić sobie na zakreślenie (bardzo ważnego w tym gatunku) miejsca akcji, pogłębienie najważniejszych postaci i rozpisanie emocjonującej intrygi. Scenarzysta filmu tej swobody nie ma – jego zadaniem jest kondensacja treści do dwugodzinnego seansu. „Hipnotyzer” jest tego idealnym przykładem.

Za kamerą adaptacji powieści Larsa Keplera (a właściwie małżeństwa Ahndorilów, którzy pod tym pseudonimem publikują) stanął popularny hollywoodzki reżyser Lasse Hallstrom, autor m.in. „Co gryzie Gilberta Grape’a?”, „Czekolady” i „Wbrew regułom”. Za sprawą „Hipnotyzera” Hallstrom powraca do ojczystej Szwecji po 25 latach nieobecności.

Jego nazwisko w czołówce ponurego kryminału może budzić pewne zdziwienie. Esencją twórczości 66-letniego reżysera jest przecież afirmacja życia – Hallstrom przez całe lata snuł historie barwnych outsiderów, cierpliwie szukając dla nich miejsca w poukładanym świecie. Na ogół z powodzeniem. Tymczasem „Hipnotyzer” to dla niego odległa estetyka – historia stricte gatunkowa, zawieszona w ciemnej, przytłaczającej rzeczywistości, ze sformatowanymi, wyzbytymi charakteru postaciami.

Taki jest choćby komisarz Joona Linna (Tobias Zilliacus), badający sprawę brutalnego zabójstwa pewnej przypadkowej rodziny. Gliniarz z niego przeciętny – ani przesadnie zdeterminowany, ani nawet z ciekawą przeszłością. Być może dlatego, gdy tylko okazuje się, że masakrę przeżył nastoletni chłopak, na horyzoncie pojawia się postać znacznie ciekawsza – hipnotyzer Eryk (Mikael Persbrandt), mający pomóc bezradnemu komisarzowi w ustaleniu tożsamości mordercy.

Skompromitowany skandalem sprzed lat spec od hipnozy w śledztwie upatruje swojej szansy na odkupienie. W pewnym momencie, jak sam tytuł wskazuje, staje się on nawet centralną postacią filmu, a jego skomplikowana relacja ze zdradzoną przez niego, nieufną i pozostającą na skraju psychicznej wytrzymałości żoną (w tej roli partnerka reżysera – Lena Olin) jest tą najchętniej akcentowaną. Niestety, na potrzeby filmu rozplątano nieco samą intrygę, przez co potencjał drzemiący w postaci Eryka pozostaje niewykorzystany.

Sam film sprawia osobliwe wrażenie. Utrzymana w sennym tempie, niedorzeczna intryga, z obowiązkową bieganiną od jednego podejrzanego do kolejnego, przypomina raczej odcinek któregoś z popularnych pseudo-kryminalnych serialiTVN-u, niż typowego przedstawiciela prężnie rozwijającego się nurtu współczesnej literatury.

Ale rzeczą prawdziwie kompromitującą dla filmu jest dopiero fakt, że historię pozbawiono (kluczowego dla całego gatunku!) społecznego wymiaru. W powieści Keplera wątkiem pobrzmiewającym w tle była problematyka rozbitej rodziny, u Hallstroma jest nim co najwyżej zalegający na chodnikach śnieg.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Film Hallströma „Hiponotyzer” autorstwa pary Ahnodril podobnie zostal przyjety w Szwecji, zreszta szanowny Gospodarz sprawe te wyluszczal jasno w tekscie – nic dodac nic ujac. Z kolei swietny aktor Mikael Persbrandt do polecenia w filmie Susanne Bier
    „Hämnd” (Zemsta). Niestety, panie Lasse Hallström 3/5

    PS Ostatnia powiesc malzenstwa Ahnodril/Coelho to „Sandmannen” (Sandman)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php