Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

19.05.2013
niedziela

I Am [6/10]

19 maja 2013, niedziela,

Pieniądze szczęścia nie dają – do takiego wniosku doszedł amerykański reżyser Tom Shadyac, gdy w 2007 roku podczas rowerowej wyprawy doznał groźnego urazu głowy. Przechodząc trudną, wielomiesięczna rehabilitację, miał czas, by pewne sprawy przemyśleć. Trzy lata później nakręcił o swych doświadczeniach osobisty dokument.

Pierwszym sukcesem w jego karierze był „Ace Ventura” z 1994. Komedia z przebojowym Jimem Carreyem zarobiła ponad 100 milionów dolarów na całym świecie, a początkujący Shadyac zyskał reputację sprawnego rzemieślnika. Kolejne hity przychodziły jeden za drugim: „Gruby i chudszy”, „Kłamca, kłamca”, „Bruce Wszechmogący”. Za nakręcenie kontynuacji tego ostatniego, „Evana Wszechmogącego”, Shadyac zainkasował blisko 10 milionów dolarów – dwa razy więcej niż gwiazda filmu, Steve Carell.

W „I am” reżyser rozlicza ten okres, wymienia korzyści wynikające z dotychczasowej pracy – kolejne wille, samochody, prywatny odrzutowiec. „W pewnym momencie zarabiałem więcej, niż byłem w stanie wydać” – mówi. Po wypadku wszystko się zmieniło. Shadyac zamienił samolot na rower, a okazałą posiadłość na niewielki pokój. Stał się człowiekiem bardziej świadomym, poukładanym, a z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży swych nieruchomości wybudował centrum pomocy potrzebującym.

Jego film czytać można jako ekstrawertyczną, choć raczej nieświadomą, odpowiedź na „Arirang” Kima Ki-duka. Punkt wyjścia był tam podobny: gdy koreański reżyser przeżył załamanie nerwowe na planie jednego ze swoich filmów, na długie miesiące zniknął z życia publicznego, by w odosobnieniu mierzyć się z lękami. Powstał autobiograficzny dziennik, dialog artysty z samym sobą. Shadyac odwraca jednak kamerę w przeciwną stronę, z dala od siebie. „Co jest nie tak ze światem i co możemy z tym zrobić?” – pyta.

Odpowiedź próbują znaleźć zaproszeni goście – współcześni myśliciele i eksperci w wybranych dziedzinach, m.in. Noam Chomsky, Lynne McTaggart czy Desmond Tutu. Ich wypowiedzi, wraz z towarzyszącymi im modnymi zabawno-informacyjnymi planszami, układają się w ciąg obligatoryjnych, uszlachetniających banałów. Jak na dłoni widać wówczas, że ważniejsze od znalezienia odpowiedzi jest dla Shadyaca zadawanie pytań – takich, dzięki którym mógłby poddać w wątpliwość świat, który sam wcześniej odrzucił.

Wybór, jakiego wówczas dokonał, był niezwykle radykalny. A jednocześnie łatwy, bo zrezygnować z czegoś, mając wszystko, to żadna sztuka. Nie znaczy to jednak, że reżyser obłudnie namawia do porzucenia ciepłych posadek, wygodnych mieszkań i zbieranych latami bibelotów. Nie jest to film o światopoglądowej wolcie, tylko otwieraniu się na problemy otaczającego świata. Jak na wnioski byłego hollywoodzkiego magnata, całkiem niezła puenta.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Szkoda, że zazwyczaj człowiek takie oczywiste rzeczy uświadamia sobie dopiero w obliczu jakiegoś tragicznego zdarzenia. Jeszcze nie obejrzałam tego filmu ale słyszałam od znajomych, że jest wart zobaczenia.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php