Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

20.05.2013
poniedziałek

Sztuka rapu [5/10]

20 maja 2013, poniedziałek,

Ice-T nie jest lepszym reżyserem, niż raperem i aktorem. Jego filmowy debiut – dokument „Sztuka rapu” – nie dorasta do swych rozbuchanych ambicji i miast zdefiniować rap w ciągu szczerych wypowiedzi, zamyka się w rozczarowującej konkluzji. „Dla każdego znaczy on coś innego” – stwierdza 55-letni raper w ostatnim zdaniu przed napisami.

Jego film cierpi na tę samą przypadłość, co cała dotychczasowa kariera – ilość nie przekłada się na jakość. Dlatego, choć w jego dokumencie wystąpiło blisko 50 gwiazd hip-hopu, tylko kilku warto posłuchać. Zaliczają się do nich ci najwięksi i najbardziej refleksyjni: Mos Def, Eminem, KRS-One, Dr. Dre czy Afrika Bambaataa. To właśnie oni mają najwięcej do powiedzenia o historii, wartości i roli muzyki w ich życiu. Dla reszty gości występ przed kamerą jest po prostu okazją do wygłoszenia kilku obligatoryjnych, przypadkowych formułek. Czasem – do wypalenia jointa lub opowiedzenia sprośnego dowcipu.

Film ma swój atrakcyjny, ustalony rytm. Wypowiedzi raperów przeplatają się z ujęciami miasta, a improwizowany freestyle z rozpoznawalnymi hitami. Na tym zaczyna się, ale też kończy narracyjna precyzja filmu. Ice-T ma talent do kompozycji, ale brakuje mu dociekliwości rasowego dokumentalisty – swoim rozmówcom zadaje wciąż te same, szkolne pytania (z naciskiem na „czym się inspirujesz przy pisaniu?”), często wchodzi im w zdanie, przejmuje inicjatywę. I choć trafiają mu się mięsiste fragmenty, nie potrafi odpowiednio ich zaakcentować i oddzielić od reszty wypowiedzi.

Najciekawszymi rozmówcami okazują się raperzy, którzy doświadczyli silnego życiowego wstrząsu. Wychudzony, ubrany na czarno Eminem, otwarcie mówiący o swoim przedawkowaniu, czy Dr. Dre, którego pełnoletni syn niedawno zmarł, potrafią się otworzyć i wyjść poza stereotyp rapera-hedonisty. Swoje trzy grosze dorzucają dziadkowie hip-hopu: KRS-One przybliża genezę słynnych raperskich bitew, a Joseph Simmons z Run-DMC wspomina trudny okres największej popularności.

„Bez rapu nie byłoby mnie tutaj” – mówi Eminem. „W trakcie 27-letniej kariery nie opuściłem studia na dłużej niż 2 tygodnie”. To właśnie spośród tego typu porozrzucanych po filmie wypowiedzi wyłowić można jego właściwy sens. Okazuje się wówczas, że niejedno życie rap ocalił.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php