Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

25.05.2013
sobota

Drugie oblicze [7/10]

25 maja 2013, sobota,


Drugi film Dereka Cianfrance’a, objawienia Cannes i Sundance z 2010 roku, nie jest już tak udany jak „Blue Valentine”, ale podejmuje ten sam wątek – desperackiej, niemożliwej próby odbudowania utraconych więzi. Tym razem jest to jednak historia o prawdziwie biblijnych rozmiarach: czworo bohaterów, dwie płaszczyzny czasowe i smutek dla samego smutku. I choć Cianfrance niebezpiecznie zbliża się do natchnionych dyrdymałów o przypadku i przeznaczeniu (vide „360: Połączeni” Fernanda Meirellesa czy „Biutiful” A.G. Inarritu), jego film ratują aktorzy – nadzy, oddani, wyłuskujący z poszczególnych scen trudną, emocjonalną prawdę.

Film dzieli się na trzy części. W pierwszej poznajemy Luke’a (Ryan Gosling), kaskadera-motocyklistę, wyrzutka, który przypadkiem dowiaduje się, że ma kilkumiesięcznego syna. Świadomość ojcostwa ratuje go przed runięciem w otchłań – wyznacza jego życiu, być może po raz pierwszy, wyraźny cel, motywuje do przestawienia dotychczasowych priorytetów. Luke wybiera jednak drogę na skróty – próbuje zapewnić potomkowi przyszłość pieniędzmi skradzionymi podczas napadów na kolejne banki. Wytatuowany od stóp do głów Gosling, w blond czuprynie i wiecznie potarganym t-shircie, to postać fatalna – łobuz z krwawiącym sercem, pechowiec, który z popełnianych błędów nie wyciąga żadnej nauki.

Bohaterem drugiej części jest Avery (Bradley Cooper), zwyczajny gliniarz, mąż i ojciec, który po udanej interwencji staje się lokalnym bohaterem. Wydarzenie to stanowi wyraźny przełom w jego uporządkowanym życiu, a wynikające z niego decyzje zawodowe pokazują, że każda z nich pociąga za sobą nieodwracalne konsekwencje dla jego rodziny. Avery jest przeciwieństwem Luke’a – poukładany, o silnym kręgosłupie moralnym, wciąż naiwny, nieprzygotowany na kompromisy, które będzie musiał zawrzeć.

Część trzecia, rozgrywająca się 15 lat później, stanowi naturalne zderzenie tych wątków. Centralnymi postaciami są tym razem synowie Luke’a i Avery’ego – Jason (Dane DeHaan) i AJ (Emory Cohen). Spotykają się przypadkiem, zagubieni, bardzo różni, nieświadomi win ojców, ale na zawsze nimi naznaczeni. Dla jednego z nich konfrontacja z przeszłością będzie oczyszczającym katharsis, dla drugiego stanowi ona zatrzaśnięty, wyparty rozdział.

Wykoncypowana, na swój sposób epicka formuła filmu zderza w sobie sporo zagadnień i gatunkowych narracji (bo oprócz kameralnego rozpadu rodziny jest tu i motocyklowy pościg, i korupcja w policji), ale w pierwszej kolejności mówi o sile przypadku i nieuchronności przeznaczenia. Sugeruje to już dwuznaczny tytuł (oryg. „Place Beyond the Pines” – „Miejsce za sosnami”), z jednej strony będący angielskim odpowiednikiem nazwanej przez Indian miejscowości Schenectady, w której toczy się akcja, ale z drugiej odnoszący się do miejsca, w którym Luke po raz pierwszy spotkał swojego kompana i wspólnika w napadach (świetny Ben Mendelsohn), dając początek  serii nieodwracalnych zdarzeń.

Pięknie sfilmowane  przez Seana Bobbitta i subtelnie zaakcentowane kompozycjami Mike’a Pattona „Drugie oblicze” mógłby być – a może po prostu jest – współczesną wersją „Buntownika bez powodu”. To ta sama ponadczasowa przypowieść o konflikcie pokoleń, życiowym zagubieniu i bezsilności w przezwyciężaniu rodzinnych obciążeń. Historia zatacza pełne koło, a my wiecznie popełniamy te same błędy – zdaje się mówić Cianfrance. Potwierdza to niejako wieńcząca film scena, w której Jason kupuje swój pierwszy motocykl, odjeżdżając w siną dal – koniec historii syna staje się początkiem historii ojca.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php