Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie Off the Record - Piotr Pluciński o kinie

19.06.2013
środa

Max Brooks – World War Z

19 czerwca 2013, środa,

Nie ma drugiej osoby, która zagadnienia z zakresu zombizmu miałaby tak uporządkowane, jak Max Brooks. Swoją wiedzą po raz pierwszy podzielił się w wydanej w 2003 roku książce „Zombie Survival”, gdzie uczył jak… skutecznie uchronić się przed inwazją żywych trupów.

Początkowo wydawało się jeszcze, że jest to znakomity żart – tym bardziej, że Brooks tworzył w tym czasie skecze do popularnego programu satyrycznego „Saturday Night Live”, a jego ojcem jest tytan komedii Mel Brooks. Po kilkudziesięciu stronach okazuje się jednak, że „Zombie Survival” to napisany ze śmiertelną powagą poradnik przetrwania, który nie tylko przybliża praktyczne aspekty zjawiska, ale oferuje też jego domniemaną analizę naukową.

W wydanej trzy lata później quasi-kontynuacji „World War Z” autor idzie jeszcze dalej, zdając w nasze ręce… zbiór fikcyjnych wywiadów z ludźmi, którzy przetrwali zombie-apokalipsę. I jak to z najlepszymi historiami o żywych trupach bywa, ta wcale o żywych trupach nie opowiada…

„World War Z” rozgrywa się w tym samym fikcyjnym uniwersum, co „Zombie Survival”. O ile jednak część pierwsza stanowić miała swego rodzaju specyficzny wstęp, z podstawowymi informacjami dotyczącymi rozprzestrzeniania się wirusa, pierwszych zarejestrowanych przypadków zainfekowania nim, a w końcu porad dotyczących przetrwania w świecie opanowanym przez zombie, to kontynuacja rozgrywa się już wiele lat po światowej pandemii. Zebrane w książce „wypowiedzi” pochodzą z całego świata (a nawet kosmosu – jeden z rozdziałów zawiera  wywiad z australijskim kosmonautą, który wydarzenia na Ziemi obserwował ze stacji kosmicznej), a rozmówcami są przedstawiciele najrozmaitszych klas i zawodów.

Książka Brooksa ma formę reportażu, w którym podjęta zostaje próba prześledzenia „Światowej Wojny Z” – od doniesień na temat pacjenta zero, przez globalną klęskę ludzkości w wojnie bezpośredniej, aż po ostateczne przetrwanie i próbę odbudowy zniszczonego świata. Brooks tropi rozmaite wątki, dzięki czemu nawet w swej najbardziej prymitywnej powłoce – zombie-thrillera – książka spełnia się spektakularnie, oferując nie jeden, nawet nie kilkanaście, a kilkadziesiąt szalenie emocjonujących historii ludzkiego przetrwania.

Jest tu rozmowa z chińskimi lekarzami, którzy zanotowali pierwszy na świeci przypadek wirusa, wątek z ekspertem od fortyfikacji, opowieść zestrzelonej na pustkowiu pilot czy podstarzałego ślepca, który przebył wyludnioną Japonię, a nawet opinie reprezentantów rządu, wywiadu i wojska, analizujących podjęte w trakcie wojny działania, relacjonujących największe bitwy, rzucających nowe światło na podjęte wcześniej decyzje. Książka Brooksa zawiera tyle wątków, a każdy przedstawiony jest z taką znajomością podjętego tematu (autorowi nie są obce wojskowe procedury, techniczne nowinki czy wiedza medyczna), że po odpowiednim rozwinięciu można by nimi ze obdzielić kilkanaście długich fabuł.

Co ciekawe, w odróżnieniu od „Zombie Survival” nie jest to już wyłącznie opowieść o sile przetrwania. Tym razem Brooks skupia się na aspekcie społecznym, formułując specyficzny komentarz do obecnej sytuacji socjo-politycznej na świecie. Odpowiedzialnością za rozprzestrzenienie się epidemii obwinia m.in. amerykańską politykę nieinterwencjonizmu, wszechobecną biurokrację, a w końcu zwykłą ignorancję.

Chłodny ogląd sytuacji zlewa się ze zjadliwą ironią: nie bez powodu na kartach „World War Z” supermocarstwa ponoszą spektakularną klęskę, zwaśnione państewka nie potrafią zawrzeć ugody nawet w obliczu nieuchronnej zagłady, a najbezpieczniejszymi azylami okazują się ignorowane dotąd “zaplecza świata” pokroju odizolowanej Kuby. Mniej akcentowane są bardziej indywidualne przypadki ludzkie niegodziwości – szabru, napaści, konfliktów – ale te do cna wyeksploatowało już kino, na czele z rozgrywającymi się na sugestywnie zarysowanym tle horrorami George’a A. Romero.

Nie trzeba przekartkować zbyt wielu stron, by zdać sobie sprawę, że ten fikcyjny zombie-reportaż tak naprawdę odnosi się do rzeczywistości, którą doskonale znamy. Gdyby wnioski z książki Brooka – jako ludzkość jesteśmy wciąż swoim największym wrogiem – dotyczyła jakiejś faktycznej sytuacji, to pewnie poruszałaby temat uchybień amerykańskiego rządu w walce z huraganem Katrina, problematycznego impasu pomiędzy Indiami i Pakistanem, społecznej klęski przeludnionych Chin, czy… któregokolwiek ze stu innych problemów dzisiejszego świata. Co ciekawe, Brooks pozostaje przy tym optymistą – wierzy, że nasza wadliwa, przeorana rozmaitymi konfliktami więź społeczna jest dziś na tyle sprawnym organizmem, że prędzej czy później obroni się przed każdym pasożytem.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php